Kłopotów Nicki Minaj ciąg dalszy. Wisi byłym prawnikom niemal 300 TYSIĘCY DOLARÓW. Może Donald Trump ją poratuje?

Goss
Nicki Minaj w tarapatach. Donald Trump ją poratuje?Nicki Minaj w tarapatach. Donald Trump ją poratuje?
Źródło zdjęć: © Getty Images

Byli prawnicy Nicki Minaj domagają się od niej i jej firmy ponad 295 tysięcy dolarów tytułem zaległych opłat. Być może jej to umknęło, bo ostatnio była zbyt zajęta pokazywaniem się w otoczeniu Donalda Trumpa.

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Donald Trump jeszcze przed wyborami był święcie przekonany, że jego styl przywództwa nie ma słabych stron, a ludzie i tak zrobią przy urnach to, co im zaleci. Nie udało się - republikanie odnieśli porażkę tak sromotną, że rozpisują się o niej media na całym świecie, w tym oczywiście w Polsce.

Kłopotów Nicki Minaj ciąg dalszy, w tle 300 tys. dolarów

Porażka Trumpa jest także porażką całej jego ekipy. Czy tego chce, czy nie, winą za wyborczą katastrofę jest teraz obarczana również Nicki Minaj. Raperka gorliwie wspierała Donalda w kampanii i nawet udzielała politycznego poparcia poszczególnym kandydatom. Tu też nie wyszło, bo z czterech, których "polecała", tylko jeden zdołał zdobyć mandat - a konkretnie Byron Donalds, który startował na Florydzie.


WIDEO
Ruszyło głosowanie w plebiscycie Pudelka! Zobacz, jak głosować na swoich faworytów

Po ogłoszeniu pierwszych wyników Minaj miała raczej nietęgą minę, bo "niebieska fala" skutecznie zmyła z jej twarzy resztki uśmiechu. Tymczasem nie jest to jedyny problem raperki, o czym donosi portal "Rolling Stone". Okazuje się, że to nie koniec jej problemów i czeka ją prawdopodobnie kolejna batalia sądowa, gdyż wisi byłym prawnikom niemal 300 tysięcy dolarów.

Serwis donosi, że Gordon Rees Scully Mansukhani już zgłosiła sprawę do sądu i domaga się od Nicki i jej firmy Harajuku Barbie Music zapłaty zaległych 295,605 dolarów i 41 centów. Prawnicy reprezentowali ją w sprawie o naruszenie praw autorskich w piosence "I Lied" z 2014 roku, które zgłosił Julius Johnson. Tekściarz zgłosił, jakoby Nicki podebrała sobie to i owo z jego utworu "onmysleeve.".

Ostatecznie stronom udało się to rozwiązać poza salą sądową, więc najwyraźniej Nicki uznała, że już po wszystkim i nie warto płacić osobom, które wyciągały ją za uszy z problemów natury prawnej. Firma twierdzi, że Minaj nigdy nie uiściła opłaty wynoszącej 229,541 dolarów i 75 centów, natomiast reszta kwoty to zaległości i inne koszty.

Sprawę zgłosili jeszcze w marcu 2026 roku, ale raperka i jej team nawet się do tego nie ustosunkowali, więc termin kolejnej rozprawy wyznaczono na 16 listopada. "Rolling Stone" zgłosił się do nich z prośbą o komentarz, jednak nie zdecydowali się do tego odnieść. Ale spokojnie - jeśli w natłoku "trumpowych" aktywności Nicki to umknęło, to teraz przynajmniej jej o tym przypomniano.

Myślicie, że jej kariera jeszcze się po tym podniesie?

Donald Trump i Nicki Minaj
Donald Trump i Nicki Minaj © Getty Images | 2026 Getty Images
Donald Trump i Nicki Minaj
Donald Trump i Nicki Minaj © Getty Images | 2026 Getty Images
Nicki Minaj
Nicki Minaj © Getty Images | 2026 Getty Images
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą