Maja Frykowska ROZLICZA SIĘ z "Big Brotherem" i relacją z Kenem: "BYŁAM ZAKOCHANA W ŁUKASZU! Niczego nie żałuję i nie zamierzam się tłumaczyć" (WIDEO)
Z okazji 20. urodzin Pudelka przyglądamy się najgłośniejszym wydarzeniom w polskim show-biznesie na przestrzeni ostatnich dwóch dekad. Wśród nich nie mogło zabraknąć programu "Big Brother", który zrewolucjonizował rodzimą telewizję i wykreował całą armię celebrytów. W cyklu "Z archiwum Pudelka", prowadzonym przez Michała Dziedzica i Piotra Grabarczyka, mieliśmy okazję gościć Maję Frykowską i Manuelę Michalak - bez wątpienia dwie najbardziej rozpoznawalne twarze z domu Wielkiego Brata i dwie jakże skrajnie różne medialne historie.
W trakcie rozmowy pojawił się temat słynnej sceny w jacuzzi z udziałem Mai Frykowskiej i Łukasza Wiewiórskiego. Para wymieniła się w niej czułościami, a montaż i narracja w "Big Brotherze" mocno sugerowały, że doszło tam do czegoś więcej. Frykowska nie była świadoma, jak zostało to przedstawione milionom widzów i całej Polsce, ale tuż przed wyjściem z programu zaczęło do niej powoli docierać, że "coś jest nie tak".
To jest tak umiejętnie zrobione, że w samym programie jak ty jesteś, to nie masz o tym pojęcia - że ciebie biorą na widelec i robią z tobą, co chcą (…) Jak wyszłam z programu, to zanim wyszło się na zewnątrz, trzymali nas w takim pokoiku, jak na ringu. Był tam m.in. Edward Miszczak. Wszyscy nade mną stali i mówili: "nie martw się, wszystko mamy pod kontrolą, jesteś naszą gwiazdą, mamy to!". Wychodzę do studia i zamieram, bo widzę, że nie ma tam moich najbliższych i już wiedziałam, że coś jest nie tak. Siedzą tylko moi znajomi, którzy mówią coś, że mnie bronią, ale jaka obrona?! Co się dzieje? Nie wiem nic
Po wyjściu z programu Frykowska zderzyła się z rzeczywistością i tym, jak ich relacja została pokazana w programie. Wylał się na nią ogromny hejt, a przez moment medialnej narracji uległa rodzina celebrytki.
Rodzina starała się mnie później wesprzeć, ale to było wszystko nowe dla każdego. Wychodzisz z domu, a na drzewie siedzi jakaś małpka, która robi ci zdjęcia. Moja babcia, nauczycielka z zasadami, która chciała, żeby jej wnuczka wyrosła na wspaniałą księżniczkę, a jest skandalistką numer jeden w tym kraju. I jeszcze nie wiadomo, o co chodzi - weszła z gościem w jakąś pianę, seksu nie było, ale wszyscy mówią, że był, więc widocznie był... I teraz to tłumaczenie się rodzinie, to było coś strasznego
Celebrytka kategorycznie zaprzecza, jakoby między nią a Wiewiórskim w feralnym jacuzzi do czegokolwiek doszło. Zapewniła też, że ich relacja i uczucie były prawdziwe.
Żeby była jasność - ja się nie będę z tego tłumaczyć. Byłam młodą dziewczyną, miałam zupełnie co innego w głowie i naprawdę byłam zakochana w Łukaszu, natomiast zostałam zlinczowana za to, co pokazał im program i ludzie, którzy za nim stali
Dziś Frykowska działa aktywnie w projektach związanych z walką z hejtem i pomagających kobietom w trudnych sytuacjach życiowych. Inne wspomnienia z "Big Brothera" ma za to Manuela Michalak, która była bohaterką pierwszej edycji show, a jej charakterystyczny śmiech pokochała cała Polska.
Ta scena, ci ludzie, kwiaty mi ktoś wręczył, rzucano do mnie maskotkami. Ja się czułam jak gwiazda rocka (...) Wywiady, sesje zdjęciowe, moja siostra przyjechała do Warszawy do mnie, bo byliśmy zakwaterowani w hotelu. Wszyscy chcieli nasze zdjęcia, autografy, dotknąć nas, porozmawiać
Jak wyglądały castingi do "Big Brothera"? Czy faktycznie już na tym etapie produkcja próbowała reżyserować uczestników? Jak potoczyły się losy Mai i Manueli po wyjściu z domu Wielkiego Brata? Odpowiedzi na te i wiele więcej pytań w powyższym wideo!
Zobacz także: Manuela Michalak 11 września miała być na dachu WTC. "Nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę"