Oskarżony o gwałty Russell Brand w sądzie PADŁ NA KOLANA: "Czuję się BŁOGOSŁAWIONY". Komik dotarł na rozprawę w obecności ŻONY (ZDJĘCIA)

W Londynie rozpoczął się jeden z najgłośniejszych procesów w historii brytyjskiego show-biznesu. Russell Brand usłyszał zarzuty gwałtów i napaści na tle seksualnym, których miał się dopuścić wobec sześciu kobiet w latach 1999–2009. 51-letni dziś komik nie przyznaje się do winy.

Russell Brand mierzy się z poważnymi zarzutamiRussell Brand mierzy się z poważnymi zarzutami
Źródło zdjęć: © Getty Images
Kamil Kozłowski

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Russell Brand zyskał popularność jako ekscentryczny komik i prezenter stacji MTV, a w późniejszych latach również w roli gwiazdora dość głupkowatych z perspektywy czasu komedii. Z show-biznesowego punktu widzenia jego największym sukcesem jest zakończone po zaledwie 14 miesiącach małżeństwo z Katy Perry. Brytyjczyk był uprzejmy poinformować żonę o rozstaniu poprzez... SMS-a. Pod płaszczykiem wesołka prowadzącego rockandrollowy styl życia prawdopodobnie kryła się przerażająca prawda, którą jesienią 2023 r. ujawniło głośne dziennikarskie śledztwo "The Sunday Times" i stacji Channel 4.

W sądzie koronnym Southwark Crown Court w Londynie 51-latek musi mierzyć się z siedmioma zarzutami dotyczącymi sześciu kobiet – trzema zarzutami gwałtu, trzema zarzutami napaści na tle seksualnym i jednym zarzutem naruszenia nietykalności na tle seksualnym. Do haniebnych czynów miało dochodzić w latach 1999–2009, gdy jego kariera nabierała największego rozpędu. Z ustaleń śledczych i wcześniejszych przesłuchań wynika, że Brand miał m.in. zgwałcić kobietę w pokoju hotelowym, złapać pracownicę telewizji za biust i zmusić ją do aktu seksualnego w toalecie, a także obmacywać i napastować pracownicę stacji radiowej. Celebryta konsekwentnie nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów, twierdząc, że wszystkie jego relacje odbywały się za obopólną zgodą.


WIDEO
Emil S. stawił się w sądzie. Towarzyszyła mu Roksana Gąska

Russell Brand zagrał przedstawienie pod publiczkę

Brytyjski gwiazdor zadbał o to, by obiektywy fotoreporterów były skierowane wyłącznie w jego stronę. Trzeciego dnia procesu mężczyzna przybył do sądu pod eskortą ochroniarzy, ściskając za rękę swoją obecną żonę, Laurę Gallacher. Wystylizowany w ciemny garnitur i koszulę w czarno-białe paski, rzucał w stronę tłumu dziennikarzy słowa: "Niech was Bóg błogosławi, dziękuję bardzo".

Dziś czuję się błogosławiony. Oczywiście jestem zaniepokojony, ale mam nadzieję, że ten proces przyniesie dobre rezultaty wszystkim zaangażowanym. O to się modlę

- powiedział jednemu z reporterów.

Na tym jednak cyrk się nie skończył. Po wejściu do szklanej kabiny dla oskarżonych, Russell Brand nagle padł na kolana, składając ręce jak do żarliwej modlitwy. Komik od kilku lat kreuje się w sieci na uduchowionego guru i nowo narodzonego chrześcijanina, co w obliczu ciążących na nim zarzutów budzi u jego rodaków wyjątkowe oburzenie.

Gdy emocje na sali nieco opadły, do głosu doszła prokurator Riel Karmy-Jones. W mocnym wystąpieniu otwierającym nakreśliła przysięgłym portret celebryty, który bezwzględnie wykorzystywał swoją sławę, pozycję w branży rozrywkowej oraz urok osobisty, by polować na bezbronne kobiety. Jak podkreślono przed ławą przysięgłych, Russell Brand w szczytowym momencie kariery czuł się "nietykalny", a jego zachowania były "bezwzględne, z góry skalkulowane i manipulujące". Prokuratura zaznaczyła, że ofiary przez lata bały się zeznawać ze względu na gigantyczny status gwiazdora i strach przed linczem ze strony jego fanów.

Jego modus operandi był różnorodny. Czasami mówił kobietom to, co chciały usłyszeć, czasami wydawał się zainteresowany ich sprawami, a czasami nawet składał im propozycje seksualne w ciągu kilku minut od spotkania, ale za każdym razem, gdy identyfikował swój cel, był zdecydowany zaspokoić swoje seksualne pragnienie. Po zdarzeniu wydawał się obojętny, normalny i nieprzejęty tym, co się wydarzyło, czasami od razu po incydencie odchodził, czasami szukał pretekstu, żeby uciec, a czasami po prostu zachowywał się, jakby nic złego się nie stało

- powiedziała prokurator na sali rozpraw.

Sędzia Joel Bennathan kategorycznie zakazał członkom 12-osobowej ławy przysięgłych czytania doniesień medialnych i przeglądania forów na temat gwiazdora, aby uniknąć sugerowania się subiektywnymi opiniami internautów. Rozprawa ma potrwać od 6 do nawet 12 tygodni, co oznacza, że wyrok zapadnie najwcześniej pod koniec roku. W tym czasie przed sądem zeznawać będą kolejne pokrzywdzone kobiety oraz świadkowie tamtych wydarzeń. Choć Brand przebywa obecnie na wolności za kaucją, w przypadku uznania go winnym gwałtów grozi mu wieloletnia odsiadka w więzieniu.

Myślicie, że tym razem uda mu się wywinąć?

Pudelek Pink Party © Pudelek
Russell Brand z żoną Laurą
Russell Brand z żoną Laurą © Getty Images | Wiktor Szymanowicz
Russell Brand
Russell Brand © Getty Images | Ilyas Tayfun Salci
Russell Brand
Russell Brand © Getty Images | Ilyas Tayfun Salci
Russell Brand
Russell Brand © Getty Images | Ilyas Tayfun Salci
Russell Brand
Russell Brand © Getty Images | Ilyas Tayfun Salci
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą