Peja gasi entuzjazm po słynnym telefonie Tedego z propozycją POJEDNANIA: "To było WYMUSZONE". Zawiedzeni?

Podczas pamiętnego streamu Łatwoganga, namówiony przez internautów, Tede chwycił za telefon i zadzwonił do swojego śmiertelnego wroga, Peję. Fani polskiego hip-hopu hucznie obwieścili koniec ich 17-letniej wojny. Okazuje się jednak, że poznański raper jest dużo bardziej pamiętliwy, a gest jego rywala wprawił go w ogromny dyskomfort.

Peja nie traktuje rozmowy z Tede jako pogodzenia się po latachPeja nie traktuje rozmowy z Tede jako pogodzenia się po latach
Źródło zdjęć: © YouTube
Kamil Kozłowski

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Konflikt między Peją a Tede sięga 2009 r. Podczas niesławnego koncertu członka formacji Slums Attack w Zielonej Górze, kiedy podburzył tłum przeciwko nastolatkowi pokazującemu mu środkowy palec, Tede bez wahania publicznie skrytykował zachowanie kolegi po fachu, pisząc o "żenadzie". To właśnie wtedy posypały się dissy i wzajemne wyzwiska, a także wybuchł wielki konflikt, przez który obaj artyści unikali się jak ognia i deklarowali, że nigdy nie podadzą sobie rąk.

Wszystko zmieniło się prawie pół roku temu podczas szalonego, 9-dniowego streamu influencera Łatwoganga, który w kawalerce zbierał zawrotne miliony dla dzieci walczących z rakiem. Gdy licznik zbiórki przebił 165 milionów złotych, Tede zgodnie z obietnicą złożoną widzom live'a zadzwonił na żywo do Pei. Panowie ucięli sobie krótką pogawędkę, mówiąc o byciu "półpogodzonymi dla dobra dzieciaków". Internauci nadali temu zdecydowanie głębszy wymiar, nazywając to historycznym pojednaniem.


WIDEO
TYLKO U NAS! Weronika Rosati ODPOWIADA Tedemu! "Niech się tym zajmą prawnicy"

Peja studzi emocje i zapewnia, że nie będzie żadnej przyjaźni z Tede

Ryszard Andrzejewski przyjął gest warszawskiego rapera. W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim postanowił jednak sprowadzić na ziemię wszystkich tych, którzy myśleli, że zapomną o dawnych animozjach i od tego momentu staną się ziomkami. Peja przyznał wprost, że telefon wcale nie był dla niego powodem do radości.

To było wymuszone kontekstem. Tede przyszedł, a ja miałem do wyboru: posłać go na drzewo, nie odebrać telefonu lub zgodzić się ze względu na tę zbiórkę. To było postawienie mnie pod ścianą i wymagało podjęcia trudnej decyzji

- wyznał z rozbrajającą szczerością.

Poznański raper przypomniał, że jeszcze chwilę wcześniej jego oponent bez ogródek wylewał na niego pomyje w mediach.

Tede jeszcze chwilę przed tą akcją wypowiadał się o mnie w sposób predysponujący go do zostania moim ziomalem. Wprost mówił, że mnie nienawidzi, że jestem złym człowiekiem. Takie rzeczy się pamięta

- punktował w rozmowie.

W przypływie emocji wykonawca hitu "Głucha noc" porównał swoją sytuację do... Roberta Lewandowskiego, który również brał udział w streamie, ale jego nikt nie zmuszał do przeprosin ze zwaśnionym byłym menedżerem.

Dostałem najtrudniejsze zadanie. Robert Lewandowski robił "six-seven" i nie musiał się godzić na wizji przy 20 milionach Polaków ze swoim byłym menedżerem Czarkiem Kucharskim. Ciekawe, czy tam zabrakło jaj, żeby poprosić Lewego: "słuchaj, pogodzimy cię". Ciekawe, co by Lewy zrobił?

- drwił w gorzkim tonie.

Na zakończenie tematu Peja postanowił uciąć wszelkie spekulacje o nagłym, wzajemnym zapałaniu do siebie sympatią z Tede. Powiedział, że "nie ma pogodzenia, jest zawieszenie broni", a jedna rozmowa nie wystarczy do odbudowania relacji. "Mi jest nadal do niego dalej niż bliżej" - skwitował.

Myślicie, że panowie kiedykolwiek zakopią topór wojenny?

Peja podczas wywiadu z Bogdanem Rymanowskim
Peja podczas wywiadu z Bogdanem Rymanowskim © YouTube
Tede na transmisji Łatwoganga
Tede na transmisji Łatwoganga © YouTube
Peja
Peja © East News | Adam Jankowski
Tede
Tede © AKPA | Piętka Mieszko
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą