Tomasz Kammel ujawnił, że miał złośliwego raka. Dopiero teraz opowiedział o walce z chorobą!
Tomasz Kammel opublikował w sieci poruszający wpis, w którym wyznał, że na początku roku usłyszał dramatyczną diagnozę. Okazało się, że dziennikarz chorował na nowotwór złośliwy pęcherza. Na szczęście chorobę udało się wcześnie wykryć i pokonać.
Tomasz Kammel opublikował wpis, w którym poinformował, że kilka miesięcy temu zdiagnozowano u niego złośliwego raka pęcherza. Prezenter postanowił otwarcie opowiedzieć o swojej walce z chorobą.
W marcu tego roku zdiagnozowano mi raka. Namierzony w pęcherzu. Złośliwy. U mnie?! Abstynent, zero używek. Uprawiam sport, zdrowo się odżywiam i ogólnie nieźle się prowadzę. Jaki rak? Wprawdzie u mojego ojca zdiagnozowano przed laty ten sam nowotwór. Ale on miał wtedy 70-kę i przez kilkadziesiąt lat bardzo dużo palił. (...) Tylko że halo, ja nigdy nie zapaliłem papierosa. Ani jednego! Moje testy genetyczne też nie wykazały skłonności do tego typu chorób. A więc jeszcze raz: jak? Ano tak, że rak się nie zastanawia. Po prostu nagle jest i już – napisał na swoim instagramowym profilu.
Na szczęście dziennikarz od razu uspokoił swoich fanów. Nowotwór udało się zlokalizować w tak wczesnym stadium, że błyskawiczna interwencja medyczna okazała się skuteczna
Na szczęście ta historia ma szczęśliwy finał. W moim przypadku nowotwór został szybko wykryty i równie szybko wyproszony z organizmu– podsumował z ulgą Kammel.
WIDEO
Monika Olejnik otworzyła się na temat choroby. Mówi, jak zareagowała, kiedy usłyszała diagnozę
Tomasz Kammel miał złośliwego raka. Tak zdiagnozowano u niego nowotwór
Życie prezentera uratował upór jego znajomych, którzy przez kilka tygodni stanowczo namawiali go na profilaktyczny rezonans całego ciała. Ostatecznie dziennikarz dał się przekonać. Choć badanie potwierdziło jego świetną kondycję, na samym końcu lekarka zwróciła uwagę na jeden maleńki, niepokojący szczegół.
Po wszystkim usłyszałem pochwały za formę i trening... i jedno nieoczekiwane zdanie na końcu: – Zastanawia mnie ten 2-milimetrowy punkt w pęcherzu. 2 mm! Naprawdę trzeba mieć oko, żeby coś takiego wypatrzeć. Dalej sprawy potoczyły się szybko. Kontrast, jeszcze jeden skan i tu już skurczybyk świecił jak neon – relacjonuje prezenter.
W dalszej części wpisu Kammel wyjawił, że jest już po badaniach kontrolnych i może ze spokojem zakończyć ten etap.
Czy brałem chemię? Nie. Tak wczesne stadium tego na szczęście nie wymagało. Usłyszałem, że muszę zgłosić się po trzech miesiącach, by przez cystoskop sprawdzić, czy nie ma wznowy. Zrobiłem to pod koniec czerwca. Jest czysto – wyznał z ulgą.
Tomasz Kammel apeluje do obserwatorów
Prezenter nie ukrywa, że zdecydował się na to bardzo intymne wyznanie z jednego, konkretnego powodu. Gwiazdor postanowił wykorzystać swoje zasięgi do zaapelowania o regularne badania. Zachęcił też do korzystania z darmowych programów profilaktycznych.
Ale po co ja Wam o tym piszę? Przecież to prywatne, wręcz intymne sprawy. Powód jest prosty. Chcę, żebyście się badali. Nie co tydzień czy co miesiąc, ale raz na jakiś czas. Nie wiem, co byłoby u mnie, gdybym nosił w sobie tego dziada przez kolejne trzy miesiące. Ale wiem, że jeśli choć jedna osoba pójdzie na badania po przeczytaniu tego posta i na czas wykryje u siebie niepożądane zmiany – to było warto się tym podzielić – podsumował Kammel.
Entuzjasta barwnych celebryckich opowieści i pełnych zwrotów akcji dram na szcycie. Prywatnie miłośnik długich spacerów, muzyki i makaronu, kociarz, a także eurowizyjny "freak". Fascynują go ludzie i ich historie. W redakcji Pudelka od 2022 roku.