Tomasz Kammel to bez wątpienia jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego show-biznesu i weteran szklanego ekranu. Przez ponad ćwierć wieku kojarzony był przede wszystkim z Telewizją Polską, gdzie wyrósł na główną gwiazdę stacji i prowadził największe hity - od kultowej "Randki w ciemno", przez poranne "Pytanie na śniadanie", po flagowe widowisko "The Voice of Poland". Po medialnych zawirowaniach i rozstaniu z TVP zasilił szeregi Kanału Zero. Dziś z wielką ostrożnością dawkuje informacje o życiu prywatnym. Kolorowa prasa przez lata śledziła jego sercowe podboje - na czele z głośnym i chętnie komentowanym na salonach związkiem z bizneswoman Katarzyną Niezgodą, a także wcześniejszą relacją z graficzką Katarzyną Suchorzewską.
Wiesz, szczęście w związkach to bym mógł powiedzieć, że bym miał, gdybym poznał kogoś i żył z nim przez x-dziesiąt lat i miał z nim jak najlepsze małżeństwo. Ale wiele związków mi nie wyszło, musiały się skończyć, no więc nie wiem, czy można tu mówić o szczęściu, czy może o mojej nieumiejętności ich budowania.
W trakcie wywiadu Żurnalista przypomniał swemu gościowi historię o spontanicznych zaręczynach w hotelowym łóżku tuż po zakupie pierścionka u przypadkowego jubilera pod wpływem impulsu. Tomasz Kammel... nie pamiętał takiej sytuacji.
Nie miałem żadnych wątpliwości, prosząc ją o rękę. Kiedyś wydawało mi się, że żeniąc się, zrobiłbym swojej wybrance wielką krzywdę
WIDEOMichał Wiśniewski mówi o KOŃCU SWOJEGO MAŁŻEŃSTWA na koncercie: "Pomyślałem sobie, że już wiem, co z nami się stało" (WIDEO)
Tomasz Kammel wspomina związek z Katarzyną Niezgodą
Kammel mimo tych szczegółów dalej nie pamiętał całej tej sytuacji. Boże, jakie człowiek głupoty odpowiada - skomentował. Dziennikarz odniósł się także do udziału mediów w jego życiu prywatnym. Przyznał, że to był jeden z większych błędów, jakie kiedykolwiek popełnił.
Związek z Katarzyną Niezgodą nauczył mnie tego, żeby już nigdy więcej nie zajmować się swoją prywatnością w taki sposób, który miałby dostarczyć pożywki w prasie kolorowej, bo to nic dobrego nie przynosi. To była bardzo bolesna lekcja. Myślę, że dla niej bardziej bolesna niż dla mnie
Tomasz Kammel odnosi się do plotek o jego homoseksualizmie
Istotną częścią rozmowy była kwestia krążących od lat pogłosek dotyczących orientacji seksualnej dziennikarza. Kammel zasugerował, że nieprzychylna plotka została celowo rozpuszczona przez kogoś ze świata mediów.
Po pierwsze, nie jestem [gejem - przyp. red.] i myślę, że moje postępowanie przez wiele lat, to, jak żyłem, ludziom się w jakiś kanon nie wpisywało, a do tego jeszcze siup, jakaś tam plotka rozpuszczona, no i recepta była gotowa. Przy tym ja jeszcze zawsze otwarcie mówiłem, że gdybym był gejem, byłbym z tego dumny, nie robiłbym z tego tajemnicy, tylko dążyłbym w jakiejś normalności w postrzeganiu tego wszystkiego.
Prezenter jednoznacznie uciął wszelkie spekulacje, podkreślając swoje wsparcie dla społeczności LGBT+ oraz poparcie dla ślubów jednopłciowych w Polsce.
Oficjalnie od lat powtarzam, że bardzo bym chciał, żeby osoby homoseksualne mogły brać w Polsce ze sobą ślub i nie mam nic przeciwko adopcji dzieci przez osoby homoseksualne jako pisowiec z pisowskiego kanału
Kammel z dystansem przytoczył również anegdotę o byłej partnerce, która w metrze podsłuchała dwóch mężczyzn rozmawiających o ich rzekomym romansie.
Jedna moja dziewczyna kiedyś powiedziała, że była świadkiem w metrze rozmowy takich dwóch, z których jeden drugiemu wmawiał, jak ognisty miał ze mną romans i dyskutowali na temat różnych rzeczy, których publicznie się nie pokazuje. A jak ona się wtedy czuła? No mówi: dobrze się bawiłam. A ona była wtedy ze mną w relacji.
Na koniec Kammel dodał, że nie jest adorowany przez nieznajomych. Zaznaczył, że przedstawiciele żadnej płci nie próbują "wślizgnąć się w jego DM-y".
Ja mam 55 lat. (...) Mnie nie podrywają żadni faceci ani żadne kobiety