W piątek 14 sierpnia zorganizowano ostatnie pożegnanie Andrzeja Morozowskiego. Ceremonia odbyła się na warszawskich Powązkach. Tomasz Sianecki, który pracował ze zmarłym przez lata, kilkukrotnie zabierał głos podczas uroczystości.
Sianecki nie mógł powstrzymać emocji na pogrzebie Morozowskiego
Dziennikarz TVN24 przyznał, że jego wyobrażenie o Morozowskim zmieniało na przestrzeni lat. Prosił uczestników, by nie ograniczali pamięci o zmarłym do pojedynczego obrazu wyniesionego z mediów, bo Andrzej był osobą wielowymiarową i tak powinien zostać zapamiętany.
Przez wiele lat pracy wykonywanej na oczach widzów każdy może mieć swój własny obraz Andrzeja Morozowskiego, niekoniecznie prawdziwy. Dla mnie na przykład do niedawna Andrzej był taką typową ciamciaramcią, a potem okazało się, że miał wielką skrzynkę z narzędziami - jak Bob Budowniczy - i w dodatku on potrafił się tymi narzędziami posługiwać. Proszę nie utrwalać sobie tego, co państwo mają w głowie, bo on był naprawdę wielowymiarowy.
WIDEOSzwagier Andrzeja Morozowskiego odczytał list od żony. "Był cudownym, kochanym, bezwarunkowym ojcem"
Na zakończenie Sianecki nazwał uroczystość pożegnaniem "pięknego człowieka" i zwrócił się do Morozowskiego bezpośrednio. W tym momencie mocno udzieliły mu się emocje - głos się załamał, a w oczach pojawiły się łzy. Dało się to zauważyć również podczas transmisji na żywo w TVN24.
To była uroczystość pożegnania naprawdę pięknego człowieka. Nie mogę powiedzieć tego za wszystkich, mogę to powiedzieć za siebie: Andrzeju, Jędrku. Kocham cię, naprawdę.