Występy na scenie w Sopocie od lat wymagają od gwiazd nie tylko wokalnej formy, ale przede wszystkim dopracowanego w najmniejszym detalu wizerunku. Natasza Urbańska, znana ze swojego absolutnego perfekcjonizmu i umiłowania do widowiskowych stylizacji, tym razem przeżyła prawdziwy koszmar na chwilę przed wyjściem do publiczności. Suknia, która miała być główną ozdobą jej poniedziałkowego show i przyciągnąć wzrok tysięcy widzów oraz obiektywy fotoreporterów, uległa całkowitemu zniszczeniu w wyniku niespodziewanego pożaru. Z misternie przygotowywanego stroju nie zostało niemal nic.
Informator Pudelka ujawnia kulisy pożaru: "Natasza była załamana"
Stanąć przed wizją wyjścia na festiwalową scenę bez kluczowego elementu stylizacji to scenariusz, którego obawia się chyba każda celebrytka. Sztab piosenkarki oraz sam projektant musieli natychmiast opanować nerwy i podjąć wyzwanie, które wydawało się niemal niemożliwe do zrealizowania. Tworzenie nowej kreacji ruszyło w ekspresowym tempie. Krawcy i styliści pracowali bez przerwy, by odtworzyć skomplikowany projekt i dopasować go do figury artystki. Cała ekipa walczyła z uciekającym zegarem, by zdążyć na próby generalne.
WIDEOMateusz Gessler utyskuje na wakacyjny ruch w knajpach: "Żeby inni odpoczęli, to my musimy pracować"
Jak udało nam się ustalić, w pracowni krawieckiej zawirowało, a sama wokalistka nie mogła powstrzymać emocji, gdy dowiedziała się, że jej wymarzony projekt strawiły płomienie. Osoba z bliskiego otoczenia gwiazdy w rozmowie z Pudełkiem zdradziła, jak wyglądała sytuacja na chwilę przed poniedziałkowym koncertem.
Natasza na występ w Sopocie zamówiła ręcznie wyszywaną sukienkę. Bardzo pracochłonny projekt. Niestety na kilka dni przed poniedziałkowym występem sukienka spłonęła. Natasza była załamana, ale pracujemy nad tym, żeby dzisiejsze show wyglądało tak jak sobie to zaplanowała – przekazuje nasze źródło.
Ostatecznie dzięki niewiarygodnej mobilizacji całego zespołu udało się opanować kryzys i przygotować alternatywną, równie efektowną kreację.