TYLKO NA PUDELKU: Monika Richardson gorzko o podatkowych wypowiedziach Andziaks. "Zapraszamy na jakąś bezludną wyspę" (WIDEO)
Wypowiedź Andziaks na temat płacenia podatków wywołała prawdziwą burzę w sieci. Influencerka przyznała, że chciałaby rozliczać się za granicą, ponieważ w Polsce płaci, jej zdaniem, zbyt wysokie podatki, a z publicznej służby zdrowia nie korzysta. Jej słowa spotkały się z falą krytyki, a sama zainteresowana ostatecznie opublikowała przeprosiny. Teraz do całej sprawy w rozmowie z Pudelkiem odniosła się Monika Richardson, która nie kryła swojego oburzenia.
Andziaks w jednym ze swoich filmów na YouTubie przyznała, że chciałaby rozliczać się podatkowo za granicą, ponieważ w Polsce płaci jej zdaniem zbyt wysokie podatki, a sama nie korzysta z publicznej służby zdrowia. Influencerka stwierdziła również, że osoby mniej zarabiające nie odczuwają tak bardzo obciążeń podatkowych jak ludzie zamożni. Jej słowa szybko wywołały falę krytyki. W sieci zaczęto także analizować finanse prowadzonych przez nią firm. Ostatecznie Andziaks opublikowała nagranie z przeprosinami, przyznając, że jej wcześniejsza wypowiedź była błędem.
Monika Richardson w rozmowie z Pudelkiem jasno zaznaczyła, że nie podziela podejścia influencerki. Dziennikarka podkreśliła, że sama od lat pracuje i regularnie odprowadza podatki, a pieniądze przekazywane do budżetu państwa uważa za inwestycję w rozwój kraju.
Jestem propaństwowa, zawsze byłam i takie wypowiedzi nie pomagają ideom państwowotwórczym, które są mi bliskie. Sama całe życie płacę podatki, pracuję od 18. roku życia, więc już trochę je płacę i nie żałuję ani jednej złotówki wydanej jako pieniądze publiczne. Sama mieszkam w Warszawie od 30 lat i widzę, jak to miasto się zmienia. Ono się zmienia między innymi dlatego, że warszawiacy płacą podatki. Widzimy, jak cała Polska się zmienia, widzimy, jak powstają drogi, cała infrastruktura, widzimy, jak silna jest nasza gospodarka. Ona nie jest silna dlatego, że jeden czy drugi pan premier postanowił rzucić trochę własnych prywatnych pieniędzy do budżetu państwa, tylko dlatego, że my Polacy płacimy podatki
Richardson nie kryła zdziwienia postawą osób, które nie chcą dokładać się do utrzymania państwa. W jej ocenie takie podejście trudno pogodzić z funkcjonowaniem we wspólnocie, a tych, którzy myślą inaczej, odesłała z dość wymowną sugestią.
Trochę nie rozumiem, jak można nie chcieć płacić podatków, chyba że się rzeczywiście jest anarchistą takim z krwi i kości, postacią antypaństwową, która ma jakiś własny pomysł na funkcjonowanie, ale to wtedy zapraszamy na jakąś bezludną wyspę, pewnie tam można sobie swój własny system stworzyć
Źródło artykułu: pudelek.pl