TYLKO NA PUDELKU. Robert Lewandowski z córkami WYCHODZĄ z lotniska w Warszawie. Przylecieli prosto z Chicago. Nie ma to jak w domu? (ZDJĘCIA)
Dla rodziny Lewandowskich ostatnie tygodnie to ciągła jazda bez trzymanki. Tym razem Robert Lewandowski wylądował w stolicy, dokąd przyleciał wraz z córeczkami rejsowym samolotem linii LOT bezpośrednio z Chicago. Towarzyszyła im brunetka, najprawdopodobniej opiekunka dzieci. Podczas gdy Ania błyszczała na stołecznych salonach już od kilku dni, piłkarz musiał opanować lotniskowe zamieszanie i spakować spory bagaż do auta. Zobaczcie, jak prezentowali się pod terminalem.
TYLKO NA PUDELKU. Robert Lewandowski z córkami WYCHODZĄ z lotniska w Warszawie. Przylecieli prosto z Chicago. Nie ma to jak w domu? (ZDJĘCIA)
U Lewandowskich nie ma miejsca na nudę. Małżeństwo ma za sobą wyjątkowo intensywny czas - w związku z transferem sportowca cała rodzina przeprowadziła się do Chicago, by tam ułożyć sobie życie na nowo. Mimo napiętego grafiku za oceanem Robert Lewandowski musiał na chwilę powrócić do ojczyzny. Powód jest czysto zawodowy: już dzisiaj napastnik rozpoczyna oficjalne zgrupowanie reprezentacji Polski. Każda chwila w kraju jest więc dla niego dokładnie zaplanowana, a sportowiec nie ma zbyt wiele czasu na odpoczynek po podróży.
Co ciekawe, Robert nie podróżował z żoną w tym samym czasie. Anna Lewandowska pojawiła się w Warszawie już w miniony piątek, wyprzedzając resztę rodziny. Trenerka nie marnowała czasu i od razu zaszczyciła swoją obecnością na otwarciu jednego z salonów optycznych. Podczas gdy Ania nadrabiała zaległości towarzyskie w stolicy, kapitan naszej reprezentacji brał na siebie trudy podróży z dzieciakami zza oceanu.
Robert Lewandowski wraz z córeczkami przyleciał do Warszawy na pokładzie rejsowego samolotu linii LOT prosto z Chicago. Zamiast prywatnych odrzutowców piłkarz postawił na klasyczne połączenie lotnicze. W lotniskowym zamieszaniu piłkarzowi i dziewczynkom towarzyszyła tajemnicza brunetka - najprawdopodobniej opiekunka dzieci. Po wylądowaniu na Okęciu cała gromadka udała się w stronę strefy VIP Line, gdzie czekali już na nich podstawione samochody oraz czujni paparazzi.
Na zdjęciach spod terminala widać, że przeprowadzka i daleka podróż wymagały solidnego spakowania. Robert oraz jego towarzysze wychodzili z budynku mocno obładowani - w ruchu były spore walizki i torby podróżne, które sprawnie ładowano do bagażnika. Po opanowaniu sytuacji cała ekipa odjechała sprzed lotniska.
Sami zobaczcie.