TYLKO NA PUDELKU: Rutkowski zabrał głos ws. Michała Kołodziejczaka. "Zgłosił się do mnie na początku września i poinformował, że jest szantażowany"

Po publikacji Kanału Zero, w której byłe współpracowniczki oskarżyły Michała Kołodziejczaka o stosowanie przemocy i nakłanianie do zażywania narkotyków, prokuratura wszczęła postępowanie. Z kolei sam polityk twierdzi, że to on padł ofiarą szantażu. Głos w sprawie, specjalnie dla Pudelka, zabiera detektyw Krzysztof Rutkowski, który towarzyszył zawieszonemu posłowi w ABW.

Krzysztof Rutkowski zabrał głos ws. Michała KołodziejczakaKrzysztof Rutkowski zabrał głos ws. Michała Kołodziejczaka
Źródło zdjęć: © FORUM
Venus

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

W miniony piątek, 9 października, w polskiej przestrzeni medialnej wybuchł potężny skandal za sprawą materiału opublikowanego przez Kanał Zero. Dziennikarka Monika Krześniak przedstawiła w nim relacje dwóch byłych współpracowniczek Michała Kołodziejczaka, które sformułowały pod adresem polityka poważne zarzuty.

Z reportażu wynika, że zawieszony już poseł miał rzekomo dopuszczać się aktów agresji i przemocy fizycznej wobec kobiet. Według relacji jednej z nich, podczas napadu szału polityk miał rzucać przedmiotami, a w skrajnej sytuacji miał rzekomo wziąć do ręki nóż, grożąc: "gdybym chciał, to bym trafił". Kobiety oskarżyły go również o systematyczną przemoc psychiczną, mobbing i zastraszanie, mające na celu rzekome zniszczenie ich karier zawodowych.

Najcięższe oskarżenia dotyczą jednak wątku narkotykowego. Jak twierdzą autorki relacji, polityk miał nie tylko sam zażywać substancje odurzające, ale również agresywnie zmuszać do tego jedną z kobiet. Na opublikowanych nagraniach rozmów słychać także rzekome próby przekupstwa – poseł miał oferować kilkadziesiąt tysięcy złotych w zamian za milczenie na temat ich relacji intymnej, co miało mieć związek z rzekomym posiadaniem przez niego nagrań o charakterze seksualnym.


WIDEO
Kołodziejczak skomentował głośne słowa Sławomira Mentzena

Michał Kołodziejczak zawieszony w KO. Jakie kroki podjęła prokuratura?

Konsekwencje publikacji były natychmiastowe. Szef klubu KO, Zbigniew Konwiński, poinformował o zawieszeniu Michała Kołodziejczaka w prawach członka klubu do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy. W poniedziałek, 12 października, Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała z kolei, że z urzędu wszczęła postępowanie sprawdzające w kierunku zmuszania do określonego zachowania oraz udzielania środków odurzających. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek skomentował sprawę krótko, zaznaczając, że prokuratura działa niezależnie od legitymacji partyjnej i "nie ma świętych krów".

Tymczasem Michał Kołodziejczak odpiera zarzuty. W niedzielę pojawił się w łódzkiej delegaturze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, by złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa na jego szkodę, twierdząc, że padł ofiarą zorganizowanego szantażu. Politykowi towarzyszył Krzysztof Rutkowski.

Krzysztof Rutkowski ujawnia kulisy współpracy z Michałem Kołodziejczakiem

Udało nam się skontaktować z Krzysztofem Rutkowskim. Detektyw w rozmowie z nami przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń, stawiając polityka w roli ofiary. Należy jednak pamiętać, że są to wyłącznie twierdzenia i opinie detektywa wynajętego przez posła, mające na celu obronę jego interesów. Według relacji Rutkowskiego poseł miał rzekomo prosić go o pomoc już we wrześniu.

Na początku września zgłosił się do mnie Michał Kołodziejczak i poinformował, że jest szantażowany przez dwie kobiety, które wcześniej z nim współpracowały i próbowały uzyskać określone korzyści. Obie były wolontariuszkami, pomagały przy wyborach, a kiedy Michał został wiceministrem, zaczęły liczyć na coś więcej. Nie chodziło już tylko o spotkania towarzyskie, podczas których niejednokrotnie pojawiał się alkohol, ale również o konkretne stanowiska i wymierne korzyści. Kiedy ich oczekiwania nie zostały spełnione, miały zacząć wywierać na niego presję. Już wtedy powiedziałem Michałowi, żeby zakończył te znajomości, ponieważ są dla niego bardzo niebezpieczne.

Krzysztof Rutkowski staje w obronie Michała Kołodziejczaka

Detektyw przekonuje, że już wtedy sugerował powiadomienie organów ścigania. Tłumaczy również, dlaczego polityk rzekomo zwlekał z formalnym zgłoszeniem i odnosi się do kwestii opublikowanych taśm, twierdząc, że poseł był nagrywany z ukrycia.

Rozmawiałem wówczas z funkcjonariuszami Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi o możliwości złożenia zawiadomienia. Michał nie był jednak zdecydowany. Powiedział, że nie chce robić tym kobietom krzywdy. Zaczął ich zwyczajnie żałować. Uważam, że jego dobre serce przysporzyło mu problemów. Gdyby zdecydował się wtedy na zgłoszenie sprawy, dzisiaj mogłaby ona wyglądać zupełnie inaczej. Można byłoby zabezpieczyć odpowiednie materiały, którymi dysponowały te kobiety. Z naszych ustaleń wynika również, że nagrywały go bez jego wiedzy, kiedy mógł być po spożyciu alkoholu.

Rutkowski poinformował nas również o swoich ustaleniach i krokach prawnych, jakie miały zostać podjęte wobec jednej z oskarżycielek polityka. Według twierdzeń detektywa, kobieta ta miała rzekomo dopuszczać się patostreamingu.

Wczoraj Artur Sowa, redaktor naczelny telewizji Nasza Wielkopolska, której jestem właścicielem, złożył w Komendzie Powiatowej Policji w Jaworze zawiadomienie dotyczące patostreamingu prowadzonego przez jedną z kobiet, które według naszych informacji miały szantażować Michała Kołodziejczaka. W publikowanych materiałach kobieta miała m.in. twierdzić, że była świadkiem zabójstwa, a także przedstawiać bardzo drastyczne treści podczas transmisji związanych z grami komputerowymi. Zabezpieczyliśmy zrzuty ekranu i przekazaliśmy je policji. Sprawa w trybie pilnym została przekazana wczoraj do prokuratury.

Na koniec detektyw zdradził nam kulisy zorganizowania niedzielnej wizyty w siedzibie łódzkiej ABW, podczas której polityk formalnie zgłosił rzekomy szantaż.

W sobotę około godziny 19 rozmawiałem również z naczelnikiem wydziału postępowań karnych łódzkiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, któremu przedstawiłem problem posła Kołodziejczaka. Umówiliśmy się na następny dzień, na godzinę 14, aby Michał Kołodziejczak mógł złożyć zawiadomienie.

Sprawa Michała Kołodziejczaka jest rozwojowa, a jej wyjaśnieniem zajmują się odpowiednie służby i prokuratura.

Pudelek Pink Party © Pudelek
Michał Kołodziejczak
Michał Kołodziejczak © FORUM
Michał Kołodziejczak
Michał Kołodziejczak © FORUM
Krzysztof Rutkowski
Krzysztof Rutkowski © FORUM
Krzysztof Rutkowski
Krzysztof Rutkowski © FORUM
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą