TYLKO NA PUDELKU: Tak wyglądał powrót dezertera Daniela Martyniuka na plan "Nasi w mundurach". Danusia NIE ODSTĘPOWAŁA GO NA KROK (ZDJĘCIA)
Uczestnicy nadchodzącej edycji "Nasi w mundurach" mieli okazję poznać Daniela Martyniuka - a przynajmniej do czasu, aż ten zaczął wygrażać, że więcej się tam nie pojawi. Interweniowała Danuta, która przywiozła krnąbrną pociechę na plan. Mamy zdjęcia.
TYLKO NA PUDELKU: Tak wyglądał powrót dezertera Daniela Martyniuka na plan "Nasi w mundurach". Danuta nie odstępowała go na krok (ZDJĘCIA)
Wygląda na to, że produkcja show "Nasi w mundurach" mocno zainspirowała się "Królową przetrwania", bo nadchodzący sezon już generuje dramy, a jeszcze się w sumie nie zaczął. Wszystko za sprawą udziału Daniela Martyniuka, krnąbrnego syna Zenka i Danusi, który najpierw zrobił na wszystkich dobre wrażenie, a potem wrócił do normy i wygrażał produkcji na InstaStories.
Teraz to wam powiem, że takiego ch*ja to mnie w tej Polsce zobaczycie podczas jakichkolwiek, k**wa, nagrań. Lepiej rozmawiajcie z moimi rodzicami. 100 koła na konto, to wtedy możemy coś ponagrywać. (...) TTV, j**ać was, j**ać was - przemówił, jak zawsze taktownie.
I tu postanowiła wkroczyć Danuta Martyniuk, która załadowała Daniela do auta i zawlokła na miejsce z nadzieją, że będą go jeszcze chcieli tam przyjąć. O tym, że duet matki z synem zjawił się na planie, donosił informator Plotka. Jeśli więc byliście ciekawi, czy faktycznie tak było, to odpowiadamy - tak, i mamy zdjęcia z tej wiekopomnej chwili. Będą do rodzinnego albumu.
Na fotkach widzimy, jak Danusia zajeżdża pod ogrodzenie z synem, a Daniel usiłuje dostać się do środka. Wokół niego natychmiast zjawiła się ekipa techniczna, bo przecież show musi trwać, a powrót dezertera to coś, czego jeszcze w programie TTV nie było.
Ostatecznie Martyniukowie zostali wpuszczeni i pogadał z nimi pułkownik Krzysztof Przepiórka, jeden z mentorów programu. Po minie wnioskujemy, że rozmowa do łatwych nie należała. O tym, czy Daniel wrócił i jak mieliby go przyjąć koledzy z ekipy, przekonamy się już wkrótce. Nie sposób natomiast nie zauważyć, że Danielowi cały czas dopisywał dobry humor.
Będziecie oglądać?