U Doroty z "Żony dla Polaka" trzęsienie ziemi. Pogoniła absztyfikantów-finalistów i pognała do ojczyzny za Marcinem: "BĘDZIE PŁACZ"
Finałowy odcinek "Żony dla Polaka" przyniósł nieoczekiwany zwrot akcji. Dorota, majętna singielka z Toronto, odrzuciła zaloty pozostałych panów, ale z walki o miłość nie zrezygnowała. Poleciała do... Marcina, który wcześniej sam wyeliminował się z programu.
Za nami finałowy odcinek "Żony dla Polaka", czyli "światowej" odpowiedzi na swojskie "Rolnik szuka żony". Jak to zwykle w życiu bywa, na ostatniej prostej nie zabrakło emocji i nie wszystkim uczestnikom udało się znaleźć przed kamerami miłość życia. Sporo komentarzy generuje to, co działo się u Doroty.
Dorota pogoniła finalistów i pojechała do... Marcina
Niedzielny odcinek zaczęliśmy z przytupem, bo od decyzji Doroty w sprawie dalszych losów jej znajomości z dwoma absztyfikantami-finalistami. Tu jednak niespodzianka, bo majętna mieszkanka Toronto nie wybrała żadnego z nich. Jak twierdzi, motylków w brzuchu nie było i nie poczuła "tego czegoś", więc w sumie podtrzymywała żmudne nadzieje panów na coś więcej na darmo.
Wszyscy mnie pytali o motyle, o chemię, a ja z nimi tego nie mam, tam niczego nie ma.
Zobacz także: Absztyfikant Doroty z "Żony dla Polaka" ODSZEDŁ Z PROGRAMU. Zrobił dramę, bo był gorszy na treningu: "Ośmieszyli mnie k**wa"
Ale na tym nie koniec. Gdy tylko panowie zeszli jej z oczu, Dorota wykonała telefon do dobrego znajomego. Mowa o Marcinie, który wcześniej w napływie emocji sam wyoutował się z programu. Właścicielka luksusowej willi z basenem najwyraźniej nie uznała tego za "red flag" i zapytała z nutką nieśmiałości, czy ten chciałby się z nią spotkać na jeszcze jedną randkę.
Marcin wiedział, jak mnie podejść, podrywał mnie, zrobił coś, czego inni nie zrobili.
Tak Wersow, Wieniawa i Kubicka wyglądały 10 lat temu. Poznajecie?
Udało się, więc uradowana mieszkanka Toronto czym prędzej pognała do ojczyzny, aby spotkać się z absztyfikantem, który wcześniej sam lekką ręką odpuścił walkę o jej względy. Podczas rozmowy przyznał, że postąpił pochopnie i dlatego tak chętnie umówił się z nią na randkę. Były flirt, trzymanie się za rączki, czułe słówka, a nawet pocałunek. Na pytanie o to, jakiej kobiety szuka, Marcin stwierdził jedynie, że "siedzi obok".
Czuję się fajnie z Marcinem - z nim jest chemia, jest flirt. Chciałabym, żebyśmy się dalej poznawali. Chcę w to iść i zobaczyć, co przyniesie kolejny dzień.
Internauci bezlitośnie po decyzji Doroty
I z taką właśnie refleksją pozostawili widzów Dorota i Marcin. Jak twierdzili, chcą, aby wszystko toczyło się spontanicznie i absolutnie niczego sobie nie narzucają. Tymczasem internauci przyjęli decyzję mieszkanki Toronto dość skrajnie.
"Od początku czułam, że taki będzie finał. Ona miała na niego silne parcie", "Króciutko to potrwa", "Skoro nie było chemii, to po co trzymała chłopaków aż do finału? A potem ich olała i poleciała do gościa, który wcześniej sam ją olał. Komedia", "Oj, będzie płacz", "Nie zatrzyma go dłużej niż na chwilę", "Oby nie żałowała"
Ale - żeby nie było - sporo osób życzy im też szczęścia i zauważają, że miała przecież prawo zrobić to, co uznała za stosowne.
"Trzymam kciuki za panią Dorotę i pana Marcina", "Piękna z nich para", "Każdy ma prawo do szczęścia i bycia szczęśliwym", "A mnie się podoba, że się śmieją, że żartują, że flirtują. Dorota miała prawo wybrać i wybrała", "No i super! Życzę im szczęścia", "To ich sprawa. Jak nie wyjdzie, to nie wyjdzie, ale przynajmniej nie oszukiwała samej siebie", "Dużo szczęścia. Pasują do siebie"
Spodziewaliście się takiego finału?