Anna Wendzikowska, która wciąż uchodzi za jedną z największych gwiazd TVN-u, nie ma ostatnio łatwego życia. Ciężkie miesiące pandemii uniemożliwiły jej podróżowanie na taką skalę jak dotychczas, więc dziennikarka nagle poczuła, że nie ma co ze sobą zrobić. Znalazła nową pasję: pole dance, obrazowo nazywany też tańcem na rurze. Czyni w nim spore postępy, ale wygibasy przy kawałku metalu raczej nie mogą zastąpić emocji ze światowych podróży.
Pół miliona głosów i plejada gwiazd. Tak wyglądał plebiscyt Znakomitości Roku DOZ.pl 2026
Ani "płaczę nad spalonymi batatami" Wendzikowskiej nie pozostaje więc nic innego, jak oddawać się rzewnym wspomnieniom w social mediach. Nie od dziś wiadomo bowiem, że gdy podzielimy nasze cierpienie z innymi (w tym wypadku z setkami tysięcy obserwujących), będzie nam lżej. Prezenterka oddała się zatem chwili zadumy na Instagramie, gdzie wrzuciła zdjęcie z Australii.
Melbourne akurat widać jedynie we fragmencie, bo na pierwszym planie i tak pozują pośladki Wendzikowskiej artystycznie przykryte kołdrą.
Kiedyś było jakoś lepiej, ale nic to, odpędzam złe myśli, projektuję przyszłość pięknymi wspomnieniami, a nie lękami.. będzie dobrze! - pociesza się Ania.