Dramatyczne wyznanie Sylwii Peretti. Wspomina DZIEŃ ŚMIERCI SYNA: "Byłam w stanie agonalnym. Szarpałam się ze wszystkimi"

Witek
Sylwia Peretti o dniu, w którym zginął jej synSylwia Peretti o dniu, w którym zginął jej syn
Źródło zdjęć: © Instagram, YouTube

W poruszającym i bolesnym wywiadzie z Małgorzatą Ohme Sylwia Peretti powróciła do najczarniejszych chwil swojego życia. Celebrytka ze szczegółami opowiedziała o traumatycznym weekendzie tuż po tragicznym wypadku syna, decyzji o identyfikacji ciała oraz rozmowie o śmierci, którą odbyli zaledwie miesiąc przed katastrofą.

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Od tragicznego wypadku przy moście Dębnickim w Krakowie minęło już sporo czasu, jednak dla Sylwii Peretti zegar zatrzymał się w lipcu 2023 roku. Gwiazda "Królowych życia" na długo zniknęła z mediów, a każdy jej sporadyczny wpis w sieci łamał serca internautów. Od pewnego czasu celebrytka głośno mówi o tym, jak strata 24-letniego syna odbiła się na jej życiu i opowiada o bólu, który towarzyszy jej do dzisiaj. Ostatnio zdecydowała się na intymną rozmowę z Małgorzatą Ohme, w której otworzyła się m.in. na temat pierwszych godzin po śmierci jej jedynego dziecka.


WIDEO
Sylwia Peretti przejechała 600 km, aby spotkać się z mężem

Sylwia Peretti o dniu, w którym zginął jej syn

Gdy prowadząca zapytała ją wprost, czy widziała Patryka tuż po wypadku, Peretti nie kryła, że jej stan psychiczny graniczył wtedy z obłędem. W domu rozegrały się dramatyczne sceny.

No, coś ty, Gosia, ja nawet nie wiedziałam, jak się wtedy nazywam. Byłam w stanie agonalnym. Na początku był szok, później była walka - normalnie się szarpałam z wszystkimi, którzy byli w domu, żeby pozwolili mi tam pojechać - wspominała.

Najgorsze okazało się jednak bezlitosne oczekiwanie na procedury. Wypadek rozegrał się w nocy z piątku na sobotę, co oznaczało, że na jakiekolwiek czynności rodzina musiała czekać aż do początku tygodnia.

Najgorszy był weekend, bo to się stało z piątku na sobotę, więc musieliśmy czekać całą sobotę, całą niedzielę, żeby móc w poniedziałek jechać na identyfikację. Tak że te dwa dni, które wtedy były, to... - urwała wypowiedź.

Sylwia Peretti o tym, co usłyszała od męża po śmierci syna

Sylwia za wszelką cenę rwała się na miejsce i do prosektorium. Wtedy zainterweniował jej mąż, Łukasz Porzuczek. To jego trzeźwa, choć niezwykle trudna reakcja powstrzymała pogrążoną w histerii matkę przed widokiem, który mógłby ją zniszczyć.

Chciałam jechać. Bardzo chciałam. Walczyłam z nimi, tak jak mówię, szarpałam się. Łukasz mi zadał jedno pytanie - za co jestem mu wdzięczna - czy gdyby sytuacja była odwrotna, gdybym to ja miała wypadek i on by został z Patrykiem, to czy chciałabym, aby Patryk mnie widział w takim stanie. Moja odpowiedź była jednoznaczna. Powiedział, że skoro tak, to wiedz, że on tego samego chce. On nie chce, żebyś go teraz widziała. To był moment, kiedy ja faktycznie odpuściłam. Pomyślałam: może masz rację. Wiedziałam, że jeszcze będę mieć drugą możliwość przed kremacją, więc pomyślałam: dobra, teraz jedź sam. I pojechał sam - opowiadała.

Sylwia Peretti o szokującej rozmowie z synem przed jego śmiercią

W rozmowie pojawił się także niemal mistyczny, mrożący krew w żyłach wątek. Peretti zdradziła, że na miesiąc przed tragedią zorganizowała dla Patryka i jego paczki grilla. W luźnej atmosferze niespodziewanie zeszli na temat... śmierci. Celebrytka zadeklarowała wówczas przyjaciołom syna, że w razie nieszczęścia chciałaby oddać narządy do transplantacji i zostać skremowana. Jej latorośl bez wahania odparła, że ma dokładnie takie samo podejście. Gdy Małgosia dopytała, czy w obliczu tamtej deklaracji udało się pobrać jakiekolwiek organy Patryka, by uratować czyjeś życie, Sylwia ze smutkiem wyjaśniła brutalną prawdę o sile uderzenia.

Wewnętrznie myślę, że tam nie było nic do uratowania. Oni wszyscy zginęli od uderzenia przez dachowanie, tak że wszyscy w dosłownie jednej sekundzie zginęli. Patryk miał dodatkowo od kierownicy... Ale wyglądali normalnie, jeżeli można to tak powiedzieć. To nieprawda, że byli - jak to czytałam - zmieleni. Nie - ucięła krążące w sieci makabryczne plotki.

Przypomnijmy: do koszmarnego wypadku doszło w lipcu 2023 roku przy moście Dębnickim w Krakowie. Rozpędzone Renault wypadło z drogi i dachowało - zginęło czterech młodych mężczyzn, a za kierownicą siedział 24-letni Patryk, który prowadził pod wpływem alkoholu. Tragedia wywołała w sieci ogromną burzę i bezwzględną falę krytyki uderzającą także w samą celebrytkę. Mimo upływu czasu Peretti nie ukrywa, że jej dawne życie legło w gruzach, a każdy kolejny dzień to dla niej wyłącznie bolesna walka o przetrwanie.

pudelekpinkparty.wphcdn.cloud
Sylwia Peretti
Sylwia Peretti © YouTube
Sylwia Peretti
Sylwia Peretti © Instagram
Sylwia Peretti
Sylwia Peretti © Instagram
Sylwia Peretti i Patryk Peretti
Sylwia Peretti i Patryk Peretti © Instagram
Sylwia Peretti i Patryk Peretti
Sylwia Peretti i Patryk Peretti © Instagram
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą