Sylwia Peretti BRONI SYNA, który prowadził samochód, mając 2,3 promila: "Nie zabił trzech kolegów, tylko w czwórkę zginęli tragicznie"
Sylwia Peretti w kolejnym wywiadzie ujawnia, jak sobie radzi ze śmiercią syna. Bez ogródek przyznała, że walczyła z myślami samobójczymi. "Przerażał mnie spokój [...] i pewność tej decyzji."
Sylwia Peretti zyskała rozpoznawalność dzięki udziałowi w programie "Królowe życia", gdzie dała się poznać jako barwna i charyzmatyczna postać. Jej życie na zawsze zmieniło się jednak niemal trzy lata temu, gdy doszło do tragicznego wypadku z udziałem jej syna Patryka. 24-latek zginął w Krakowie po tym, jak stracił kontrolę nad samochodem i uderzył w infrastrukturę drogową. Śledztwo wykazało, że prowadził pod wpływem alkoholu - w jego organizmie stwierdzono około 2,3 promila. W katastrofie życie stracili zarówno on, jak i trzej pasażerowie podróżujący z nim autem.
Celebrytka otwarcie przyznaje, że mimo upływu czasu nie pogodziła się ze stratą i wciąż przeżywa żałobę. Regularnie odwiedza miejsce pochówku syna i podkreśla, że pamięć o nim pozostaje ważną częścią jej codzienności. Na początku tego roku zdecydowała się także na symboliczny gest - zrobiła tatuaż upamiętniający Patryka. Niedawno gwiazda udzieliła długiego wywiadu Kozaczkowi, w którym pierwszy raz tak szczerze opowiedziała o swojej tragedii. Ta rozmowa zapoczątkowała kolejne - Peretti nie kryła się ani z żalem, ani z niemocą, ani nawet z myślami samobójczymi.
Największe kontrowersje wzbudziło jednak jej podsumowanie tragedii. Pomimo tego, że Patryk prowadził samochód, będąc pijanym - celebrytka usiłowała podzielić odpowiedzialność za wypadek "po równo".
Jeżeli ktokolwiek miałby gdzieś tam zawinić, to albo wszyscy razem z pieszym na czele, albo nikt
Sylwia Peretti wspomina ślub: "Zawsze jest grubo"
Sylwia Peretti broni się przed krytyką. W dalszym ciągu stoi po stronie syna
Celebrytka była gościnią "Dzień dobry TVN". Sylwia Peretti odniosła się tam do fali negatywnych komentarzy, które otrzymała jako matka, której syn wsiadł za kółko pod wpływem używek.
Każdy z nas popełnia błędy, tylko ponosimy różne konsekwencje. Oni ponieśli najgorsze konsekwencje, jakie mogli. To nie jest morderca! Nie zabił trzech kolegów, tylko we czwórkę zginęli tragicznie.
"Królowa życia" dodała, że bardzo długo procesowała to, że nie miała żadnego wpływu na to, co się wydarzyło. Zajęło mi bardzo dużo czasu, żeby sobie uświadomić, że to nie była moja wina. Uczyłam Patryka, jak się zachowywać za kierownicą. [...] Wiedział, jakie zasady, że nie siada się po pijaku. Tam się wydarzy nieszczęście i tyle - przyznała.
Sylwia Peretti dodała, że po śmierci syna kilkukrotnie miała myśli samobójcze.
Były trzy takie momenty. Już sobie wybrałam miejsce. Byłam przygotowana. Wszystko miałam przygotowane, zapięte na ostatni guzik. Byłam gotowa. Przerażał mnie spokój, który wtedy w sobie miałam, i pewność tej decyzji
Jeśli znajdujesz się w trudnej sytuacji i chcesz porozmawiać z psychologiem, dzwoń pod bezpłatny numer 116 123 lub 22 484 88 01. Listę miejsc, w których możesz szukać pomocy, znajdziesz też TUTAJ.