Paulina Rzeźniczak prezentuje, JAK SCHUDŁA po ciąży. "Nie wstydzę się tego, że przytyłam ponad 30 kilogramów" (FOTO)
Paulina Rzeźniczak na Instagramie opublikowała zestawienie zdjęć sprzed 18 miesięcy i obecnie. Żona Jakuba Rzeźniczaka wyjawiła, że w ciąży przytyła ponad 30 kilogramów. Jasno dała jednak do zrozumienia, że nie zamierza się tego wstydzić. Dziś chwali się efektami metamorfozy i przekonuje, że w powrocie do formy nie chodzi o presję, tylko o własne tempo.
Paulina Rzeźniczak podzieliła się z obserwatorkami wyjątkowo osobistym wpisem. Żona Jakuba Rzeźniczaka opublikowała na Instagramie zestawienie dwóch zdjęć: jedno pokazuje ją 18 miesięcy temu, drugie - dziś, już po metamorfozie.
Jeszcze 18 miesięcy temu wyglądałam właśnie tak i nie wstydzę się tego, że w ciąży przytyłam ponad 30 kilogramów - przyznała wprost.
Nie katowałam się. Nie robiłam nic na siłę - podkreśliła.
Maja Staśko szczerze o udziale Jakuba Rzeźniczaka w CLOUT MMA! Piłkarz powinien zniknąć z mediów?
Przełomem miała okazać się dla influencerki decyzja o bardziej świadomym podejściu do jedzenia oraz skorzystanie z cateringu dietetycznego. "To była jedna z najlepszych decyzji" - napisała w poście, dodając, że dzięki dobrze dobranej diecie po roku wróciła do sylwetki sprzed ciąży. Efekty, jak sama twierdzi, zaczęły pojawiać się stopniowo.
Jeśli myślisz, że "to nie jest Twój moment", chcę Ci powiedzieć jedno: nigdy nie jest za późno. Nie chodzi o perfekcję. Chodzi o pierwszy krok dla siebie - podsumowała.
Pod postem żony byłego reprezentanta Polski szybko pojawiły się komplementy.
Paulinka, piękna przemiana"; "Wow! Mega!"; "Moja motywacja"; "Wyglądasz zjawiskowo"; "Piękne i zdrowe podejście
Jedna z obserwatorek przyznała, że po drugiej ciąży sama mierzy się z dodatkowymi kilogramami i w słabszych momentach traktuje Paulinę jako inspirację.
Na wpis zareagował również Jakub Rzeźniczak. Piłkarz zostawił pod postem żony krótki, ale wymowny komentarz: "Byłaś piękna wtedy, jesteś piękna teraz".
Zobacz również: Jakub Rzeźniczak twierdzi, że żona URATOWAŁA MU ŻYCIE: "Gdybym jej nie spotkał, wąchałbym kwiatki od spodu"
Paulina z kolei sama doprecyzowała w komentarzu, że jej celem nie jest zawstydzanie kogokolwiek ani pokazywanie "idealnego" tempa zmian.
Chce Wam pokazać, że to nie jest wyścig. Każda z nas ma swoje tempo. Nie chodzi o perfekcję, tylko o zdrowe podejście i akceptację siebie w trakcie tej drogi. Pamiętajcie proszę o tym
Inspirujące?