Policja ujawnia, KTO WŁAMAŁ SIĘ do willi Jana Bednarka! Straty sięgają setek tysięcy euro
Jan Bednarek przeżył w Porto chwile grozy. Reprezentant Polski wrócił z żoną i małą córką do domu, gdzie zastał włamywaczy. Jeden z napastników miał grozić mu nożem, a złodzieje wynieśli z posiadłości kosztowności warte około 150 tysięcy euro. Portugalska policja ustaliła już, kto miał stać za napadem.
Reprezentant Polski i obrońca FC Porto miał wrócić z restauracji do domu razem z żoną oraz małą córką. Na miejscu czekał ich prawdziwy koszmar - w posiadłości znajdowali się włamywacze. Według portugalskich mediów jeden z napastników miał zagrozić piłkarzowi nożem.
Julia Wieniawa przyłapana na mieście z piłkarzem! Nie jest Polakiem
Zobacz też: Jan Bednarek i jego rodzina ZOSTALI NAPADNIĘCI podczas włamania w Porto. Sprawca groził nożem
Portugalska policja zidentyfikowała już osoby podejrzane o wtargnięcie do domu Bednarka w Porto. Według informacji lokalnego dziennika "Jornal do Noticias" za napadem miała stać pięcioosobowa grupa: czterech mężczyzn i kobieta. Trzech sprawców miało wejść do posiadłości piłkarza, a cała grupa posługiwała się językiem hiszpańskim. Choć podejrzani zostali rozpoznani, wciąż nie trafili w ręce policji.
Śledztwo miały ułatwić nagrania z kamer zamontowanych w domu polskiego obrońcy oraz materiały z miejskiego monitoringu. Do zdarzenia doszło około godziny 20.00. Według relacji portugalskich mediów włamywacze nie spodziewali się, że Bednarek wróci do domu z rodziną właśnie w trakcie rabunku.
Najbardziej dramatyczne szczegóły podaje zastępca redaktora naczelnego portugalskiego dziennika "Record" Vitor Pinto. Według tych informacji Bednarek miał prosić napastników, by nie robili krzywdy jego najbliższym. Żona piłkarza i ich mała córka miały zostać zamknięte w łazience. Reprezentant Polski obawiał się, że sprawcy mogą mieć nie tylko nóż, ale również broń palną.
Z domu Bednarka zniknęły kosztowności o łącznej wartości około 150 tysięcy euro. Złodzieje zabrali dwa luksusowe zegarki, dwie obrączki ślubne oraz bransoletkę.
Po zdarzeniu Bednarek i jego bliscy mogli liczyć na reakcję klubu. Przedstawiciele FC Porto zapewnili, że piłkarz otrzymał niezbędne wsparcie, w tym pomoc psychologiczną oraz wsparcie przy zabezpieczeniu domu. Jak podaje "Przegląd Sportowy" za dziennikiem "Record", z zawodnikiem pozostaje w kontakcie prezes klubu Andre Villas-Boas, a Bednarek może udać się na urlop, jeśli tylko będzie tego potrzebował.
Zobacz także: RZADKI WIDOK: Sanah kibicuje Janowi Bednarkowi z jego żoną i córką w Porto: "Zuzia wpadła do nas na stadion!"
Mimo traumatycznych wydarzeń reprezentant Polski pojawił się w sobotę na treningu przed meczem FC Porto z AVS. Trener Francesco Farioli przyznał jednak, że ze względu na to, co spotkało obrońcę, nie podjął jeszcze decyzji, czy wystawi go w pierwszym składzie. Klub miał też zmienić plany logistyczne przed spotkaniem, aby Bednarek mógł spędzić noc w domu z rodziną.
Sprawa odbiła się szerokim echem także dlatego, że Bednarek ma za sobą wyjątkowo udany sezon w Portugalii. FC Porto zapewniło sobie mistrzostwo, a Polak odegrał w tym sukcesie ważną rolę - wystąpił w 31 z 32 meczów ligowych (w 30 z nich od pierwszej minuty) i zdobył dwie bramki.