LIST POŻEGNALNY Jeffreya Epsteina ujrzał światło dzienne: "Oczekujecie, że wybuchnę płaczem?"
Sprawa Jeffreya Epsteina od lat budzi ogromne emocje i nie przestaje zaskakiwać. Do opinii publicznej regularnie wracają nowe materiały związane z jego działalnością, a śledczy analizują kolejne dokumenty oraz dowody zabezpieczone w toku postępowań. Teraz świat obiegła informacja o rzekomym liście pożegnalnym, który finansista miał zostawić tuż przed śmiercią.
Afera wokół Jeffreya Epsteina od lat pozostaje jedną z najbardziej mrocznych i zagadkowych spraw ostatnich dekad. Skazany przestępca seksualny, który utrzymywał kontakty z elitami świata biznesu i polityki, do dziś budzi ogromne kontrowersje. Wraz z ujawnianiem kolejnych dokumentów i materiałów zabezpieczonych podczas śledztw, opinia publiczna poznaje następne niepokojące szczegóły związane z jego życiem i śmiercią. Teraz pojawiły się doniesienia o notatce, którą Epstein miał pozostawić w swojej celi...
Wielkie gwiazdy w aktach Epsteina. Brały udział w jego przestępstwach? Wyjaśniamy!
Jeffrey Epstein i list pożegnalny
Według informacji ujawnionych przez "The New York Times", współwięzień Jeffreya Epsteina - Nicholas Tartaglione - miał natrafić na krótki list tuż po tym, jak finansista został znaleziony nieprzytomny w swojej celi w 2019 r.
Co ciekawe, dokument przez lata miał pozostawać poza szerszym obiegiem informacji. Jak wynika z relacji, notatka była przechowywana w aktach jednej ze spraw prowadzonych przez nowojorski sąd i prawdopodobnie nie wszyscy śledczy badający okoliczności śmierci Epsteina mieli do niej dostęp.
List Jeffreya Epsteina - co miał napisać?
Z relacji współwięźnia wynika, że list był ukryty wewnątrz książki i zawierał kilka krótkich, ale bardzo emocjonalnych zdań. Miały paść w nim słowa sugerujące pożegnanie, a także gorzkie komentarze dotyczące sytuacji, w której znalazł się Epstein.
Według ujawnionych informacji miał napisać m.in. o tym, że "nadszedł czas, by się pożegnać", a także w ironiczny sposób odnosić się do własnych emocji i śledztwa, pisząc: "czego ode mnie oczekujecie, że wybuchnę płaczem?" W jednej z wiadomości miał również zasugerować, że śledczy "niczego nie znaleźli".
Jeffrey Epstein zmarł 10 sierpnia 2019 r., mając 66 lat. Oficjalnie uznano, że popełnił samobójstwo w nowojorskim areszcie, jednak od samego początku wokół jego śmierci narosło mnóstwo teorii i wątpliwości.