Ania przyszła na "Bonda", na 22:30 - wspomina. Była tam zdaje się z nowym chłopakiem, blondynem i jego dwoma "wyluzowanymi" kolegami (krok w kolanach, jeden cały czas chodził z zielonej wełnianej czapce). Potem rozstali się i Ania odjechała z blondynem czarnym mini cooperem. On prowadził. Widać było, że są razem. Cały czas przytulali się i szli trzymając się za rękę.