A przecież, jak już ogłosiła w swoim prasowym ukazie HGW: "Muzeum jest nasze, teatry są nasze", a zatem festiwal też jest nasz, dyrektor musi być nasz, budynki są nasze, wolność słowa jest, ale nasza, dialog tak, ale pod nasze dyktando. Nasze? Czyje, szanowna pani? To jest pani folwark, pani bank, pani grządka na działce, pani paprotki w doniczce? Czy pani rozumie pojęcie "publiczny"? Czy pani rozumie powinność władzy wobec kulturalnych, duchowych i intelektualnych potrzeb społeczeństwa? (…) Bo Tusk woli się obściskiwać z chińskim premierem, a potem pograć w gałę, niż zawracać sobie głowę duchowością obecnych i przyszłych pokoleń. Żeby was, aparatczycy, ta gała porządnie w łeb walnęła i żebyście się kiedyś opamiętali, co wy robicie… A pani HGW (...) niech nam pani jeszcze zamknie inne teatry, galerie, kilka ulic dla budowy metra, rodziny UEFA, rozgrywek na i pod stadionami, stref kibica i Bóg wie czego jeszcze. A ludzie wywiozą panią z tego pani "naszego" ratusza na taczkach. Tam, gdzie pani miejsce. DO BUFETU!