Gwiazdy zapraszają Polki do "islandzkiego protestu". O co naprawdę chodzi?

463
Podziel się

41 lat temu niemal wszystkie islandzkie kobiety zrobiły sobie "dzień wolny". Wy też nie pójdziecie jutro do pracy?

Gwiazdy zapraszają Polki do "islandzkiego protestu". O co naprawdę chodzi?

Nastroje społeczne w Polsce dawno nie były tak napięte. Planowane przez polityków i działaczy "pro-life" drastyczne zaostrzenie prawa antyaborcyjnego spotkało się z ogromnym sprzeciwem, którego efektem są planowane na jutro strajki w całym kraju. Akcja jest inspirowana "islandzkim protestem", który odbył się 41 lat temu i nadal uważany jest za jedno z najważniejszych i najbardziej przełomowych wydarzeń współczesnego feminizmu. O co właściwie chodziło mieszkankom północnoatlantyckiej wyspy, którym udało się sparaliżować na jeden dzień funkcjonowanie całego kraju.

Do ogólnopolskiego strajku na Facebooku nawoływała Krystyna Janda, która zadeklarowała, że w poniedziałek zamyka swój teatr. Zobacz: Krystyna Janda: "Niestety wśród kobiet polskich nie ma solidarności za grosz" Do akcji dołączył także Jurek Owsiak i zespół WOŚPu. Zobacz: Owsiak: "Nasza załoga będzie brała udział w poniedziałkowym Czarnym Proteście"

Dzień wolny
Rok 1975 był przełomowy dla kobiet jeszcze zanim Islandki wyszły na ulice. To wtedy Organizacja Narodów Zjednoczonych ustanowiła Międzynarodowy Dzień Kobiet, świętowany do dzisiaj każdego roku 8 marca. Cały ten rok poświęcono zresztą właśnie "kobiecym sprawom". Część islandzkich feministek uznała jednak, że to tylko pusty gest, który nie ma żadnego przełożenia na rzeczywistość. A przecież Islandia już wtedy uznawana była za jeden z najbardziej prokobiecych krajów świata: panie otrzymały tam prawo do głosowania w 1915 roku, na pięć lat przed Stanami Zjednoczonymi. Mimo to Islandki miały prawo czuć się sfrustrowane, bo wciąż zarabiały zaledwie ok. 60% tego, co obsadzeni na równorzędnych stanowiskach mężczyźni.

Wśród feministycznych działaczek powstał pomysł manifestacji, która miała być sposobem na wyrzucenie z siebie gniewu i złości na tę niesprawiedliwość, a może i przy okazji wpłynęłaby jakoś na sytuację kobiet. Działające w ultrafeministycznej organizacji Redstockings panie uznały jednak, że lepszym sposobem na zwrócenie uwagi na te problemy będzie ogólnokrajowy strajk, w ramach którego Islandki po prostu nie pójdą do pracy. Niezależnie od tego, czy na co dzień pracowały zawodowo, czy zajmowały się wychowywaniem dzieci – tego dnia mieszkanki wyspy miały skupić się na sobie, zostawiając wszystkie obowiązki mężczyznom. Jak nie trudno się domyślić, w kraju w ciągu kilku godzin zapanował chaos.

Bardzo długi piątek
Strajk, który – aby zachęcić do udziału wahające się jeszcze panie – nazwano po prostu "dniem wolnym", wyznaczono na piątek, 24 października. Jego organizacja zajęła wprawdzie kilka tygodni i wymagała od kobiet sporego zaangażowania, ale gdy przyszło co do czego, efekty przekroczyły najśmielsze oczekiwania uczestniczek. W proteście wzięło udział aż 90% wszystkich mieszkanek Islandii. W samym Reykjaviku zebrało się 25 tysięcy pań – a cała wyspa liczyła wtedy zaledwie 220 tysięcy mieszkańców.

Mężczyźni rządzą światem od niepamiętnych czasów i zobaczcie, jak ten świat teraz wygląda - krzyczała z ustawionej w centrum stolicy sceny Adalheidur Bjarnfredsdottir, przedstawicielka organizacji Sokn, zrzeszającej najgorzej opłacane kobiety.

Zamarła większość przemysłu, w miejscu stanął niemal cały sektor usług, którego główną podporą były kobiety. Zaskoczeni mężczyźni musieli nie tylko stawić się jak co dzień w pracy, ale w dodatku zaopiekować się w tym samym czasie dziećmi, bo - niespodzianka! - nie działały szkoły i przedszkola.

Mamy nadzieję, że nasi mężowie poradzą sobie z opieką nad dziećmi i przygotowaniem płatków na śniadanie rano - mówiła jedna z uczestniczek reporterowi Boston Globe.

Z nielicznych otwartych sklepów szybko zniknęły uwielbiane przez dzieci kiełbaski i najprostsze gotowe dania. Na międzynarodowym lotnisku Keflavik wstrzymano większość lotów, bo do pracy nie stawiły się stewardessy, nie działały też linie telefoniczne, obsługiwane przez telefonistki. Nielicznymi sprawnie działającymi instytucjami były za to banki, których szefowie sami usiedli za zajmowanymi zwykle przez panie okienkami kasowymi. Strajkujące czerpały ponoć wielką przyjemność z korzystania z usług świadczonych przez swoich przełożonych, znajdując im zajęcia na długie godziny. Nic więc dziwnego, że w pamięci mężczyzn 24 października 1975 roku zapisał się jako "Bardzo długi piątek".

Niektóre Islandki nie mogły jednak całkiem zostawić swoich obowiązków. Redaktorki jednej z największych gazet, dziennika Morgunbladid, wróciły do pracy o północy. Numer wydany następnego dnia był jednak o połowę cieńszy niż zwykle, a opublikowane w nim teksty dotyczyły tylko i wyłącznie strajków.

Wstrząs
Grupowa "niesubordynacja" opłaciła się Islandkom, bo ich mężczyźni doznali szoku, widząc, jak duża część krajowej gospodarki zależna jest od "słabej płci". W rok po protestach, w kraju powołano Radę Równości Płci, zakazano też dyskryminacji płciowej w szkołach i zakładach pracy. Pięć lat po protestach, w 1980 roku, prezydentem kraju została pierwsza kobieta. Vigdis Finnbogadottir rządziła Islandią przez 16 lat i z opartego na rolnictwie i rybołówstwie państewka uczyniła jedną z najbogatszych gospodarek świata. Sama pani prezydent też uważa, że to dzięki protestom z 1975 roku mogła pokierować krajem:

Po 24 października kobiety uwierzyły, że nadszedł już czas na prezydenta, który byłby jedną z nich. To mnie wyznaczono do tego zadania i z dumą przyjęłam to wyzwanie - mówiła w wywiadzie dla brytyjskiego Guardiana Finnbogadottir.

Ale nie wszystko poszło tak gładko. Choć dzisiaj Islandia ma najwyższy odsetek zatrudnienia kobiet na świecie, to wciąż zarabiają one średnio tylko 64% tego, co ich koledzy. Trudno jednak nie doceniać efektów, jakie przyniósł ten jedyny w swoim rodzaju "dzień wolny", uznawany przez wielu za najskuteczniejszy protest w historii.

KOMENTARZE
(463)
Gość
3 lata temu
Radzę obejrzeć na YT Przeżyła aborcję
gość
3 lata temu
Idziemy! Nie dajcie sobie wmówić, że ten strajk dotyczy legalizacji, on dotyczy pozostawienia obecnego kompromisu! Nikt nie che usuwać ciąży dla sportu, na życzenie! Chcemy mieć prawo do podejmowania decyzji w skrajnych przypadkach, takie decyzje nie są łatwe dla nas kobiet, aby mamy do nich prawo! Proszę, bądźcie z nami!
Gość
3 lata temu
Tez mi same autorytety. Zróbmy referendum niech naród się opowie i po sprawie. Po co ten lans tych naszych pseudo gwiazdek?
Andżelina Dżo...
3 lata temu
TAK! DOŁĄCZAM SIĘ! NIE DAJMY SIĘ DZIEWUCHY, TYM HIENOM W SUTANNACH! JESTEŚ PRZECIWNA ABORCJI? TO JEJ SOBIE NIE RÓB! PROSTE. WARA CI OD NIEWIERZĄCYCH! #czarnyprotest #czarnyponiedziałek
gość
3 lata temu
to poczatek konca pis, trzymam kciuki :)
Najnowsze komentarze (463)
gość
3 lata temu
jakie to gwiazdy ?
gość
3 lata temu
Międzynarodowy kongres feministek. Na podium wchodzi jedna z delegatek i rzuca hasło.— Siostry, dość wyzysku. Nie będziemy im prać i gotować. Uchwałę przyjęto jednogłośnie. Na kolejnym spotkaniu wojowniczych pań, delegatki dzielą się swymi spostrzeżeniami. Zaczyna Angielka. — Wróciłam do domu i mówię: John, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję. Pierwszego dnia — nic nie widzę, drugiego dnia — nic nie widzę, trzeciego dnia — widzę — gotuje jajko. Sala zatrzęsła się od oklasków. Na mównicę wchodzi Francuzka. — Wróciłam do domu i mówię: Pierre, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję. Pierwszego dnia — nic nie widzę, drugiego dnia — nic nie widzę, trzeciego dnia widzę — pierze majtki. Owacje na stojąco. Na podium wchodzi Rosjanka. — Wróciłam do domu i mówię: Iwan, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję. Pierwszego dnia — nic nie widzę, drugiego dnia — nic nie widzę, trzeciego dnia nadal nic nie widzę. Czwartego dnia - zaczynam widzieć na prawe oko.
gość
3 lata temu
Wiele „niewyemancypowanych“ kobiet jest wystarczająco wyrafinowanych, aby służąc panować nad swoim mężczyzną, wiele „wyemancypowanych“ jest tak nierozgarniętych, by z nim konkurować.
gość
3 lata temu
Cała tragikomiczność emancypacji objawia się, kiedy widzimy co wyemancypowana kobieta wydaje na świat zamiast dzieci: od brzęczyka telefonu komórkowego do socjologicznego traktatu o nieistnieniu różnic płciowych.
gość
3 lata temu
Dwie feministki biorą udział w demonstracji na rzecz równouprawnienia kobiet. Atmosfera jest dosyć gorąca. Udziela się to jednej z nich i zaczyna ona wykrzykiwać: - Menstruacja! Menstruacja! Druga na to: - Ty! Chyba ci się coś pomyliło. To się nazywa rewolucja! - Ach, jeden ch..! Ważne, żeby krew się polała!
TACHER
3 lata temu
NO TO WYPIERDZIELAĆ NA ISLANDIĘ
gość
3 lata temu
jak barany wida was skor ejst nauka w poslce sku tantrycznego gdzie sami decydujecie keidy ejst wytrysk i czy wogole ma być keidy dziecko i czy ma wogole być to jaka sciana
gość
3 lata temu
gwiazdy???? CHYBA PATOLOGIA
gość
3 lata temu
Teraz płakać nad rozlanym mlekiem.Szkoda czasu . Należało wzywać przed wyborami kobiety by nie głosowały na PiS bo wiadomo było do czego będzie zmierzać ta fanatyczna horda katolickich barbarzyńców. Ponad 25% kobiet które oddały głosy w wyborach ,głosowało na PiS To ogromna armia która dała zwycięstwo świętej inkwizycji. Macie prawo do KRWAWEGO LINCZU -zostałyście oszukane jak większość Polaków
gość
3 lata temu
POPIERAM CZARNY. PROTEST. rece précz od kobiet
lula
3 lata temu
Pani Krystyno, czterdzieści jeden lat temu... jak to porównać do dziś....? A poza tym Islandia to wciąż mała wioska, trudno porównywać się z krajem w którym ludzie wciąż nie mają nazwisk, tylko są czyjąś cóeką lub synem.
gość
3 lata temu
Która godzina?
gość
3 lata temu
najwieksza gwiazda to zawadzka ktora nie umiala wychowac syna
gość
3 lata temu
Dzięki takim ludziom jak m.in. terlikowscy, coraz więcej Polaków oddala sie od kościoła i chce powrotu starej władzy. Ja teź jestem za tym
...
Następna strona