Szkoła baletowa i studia prawnicze nauczyły Małgorzatę Rozenek, że w życiu należy wyznaczać sobie ambitne cele i nie bać się ciężkiej pracy. Upór i konsekwencja wyjątkowo jej się opłaciły: "Perfekcyjna" może teraz w najlepsze opływać w luksusy i nie szczędzić grosza na coraz to bardziej wydumane fanaberie.
Ostatnio celebrytka doszła do wniosku, że uskutecznione pod koniec maja wakacje w Turcji jej nie wystarczą i koniecznie musi udać się na kolejne wczasy. Tym razem matka trójki dzieci udała się nad Lazurowe Wybrzeże, gdzie zabrała ze sobą najmłodszego syna i Magdę Pieczonkę, makijażystkę gwiazd, a prywatnie przyjaciółkę.
Rozenek o zarzutach dotyczących hejtu i alkoholu w "Królowej przetrwania"
Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Francuskie wakacje Goni również stały się już przeszłością. W niedzielę celebrytka zaraz po przebudzeniu chwyciła za telefon i przemówiła do fanów, donosząc im o aktualnościach ze swojego bajecznego życia. Niestety, ku jej nieskrywanej rozpaczy, gwiazdę powitały na miejscu szaruga i plucha. Swoim rozgoryczeniem celebrytka podzieliła się z instagramową "publicznością", przy okazji prezentując im się w wersji saute.
Powrót do rzeczywistości po wakacjach. Pogoda jest tak beznadziejna, ludzie. Po prostu nie mogę w to uwierzyć. Pada, jakie chmury - narzekała.
Po chwili prowadzenia monologu do Małgorzaty dołączył Radosław Majdan, któremu w ostatnim tygodniu przypadło nadzorowanie prac w ogrodzie i opieka nad psami.
Czy cieszysz się, że wróciłam do domu? - dopytywała Małgosia.
Moje pączki wróciły do domu - radował się Radzio.
Ale chyba nie tęskniłeś za bardzo... - zauważyła Gosia z kwaśną miną.
Byłem w ferworze pracy - wytłumaczył Majdan.
Też jesteście jak Gosia i macie tej pogody po dziurki w nosie?