O tym, że Presley Gerber wpadł w szpony nałogu, wiadomo było już od jakiegoś czasu. Niestety skończyło się śmiercią, o czym od kilku dni informują światowe media. "People" donosi, że wpłynęło wezwanie dotyczące zatrzymania akcji serca w ośrodku odwykowym, a w osobnym zgłoszeniu zaalarmowano służby ratunkowe o prawdopodobnym przedawkowaniu.
Presley Gerber o lekach, które przyjmował
Zaledwie kilka miesięcy temu Presley opublikował w mediach społecznościowych kilkuminutowe nagranie z sauny, w którym zrobił "aktualizację" jego walki z nałogiem. Podkreślił, że stawia przede wszystkim na szczerość i zaczął wymieniać leki, które wtedy przyjmował. O filmiku informowano w grudniu 2025 roku, a więc zaledwie kilka miesięcy temu.
Najważniejsza jest szczerość. Krótko o tym, w którym miejscu teraz jestem
WIDEOMilionerka Andziaks prawi o konsumpcjonizmie i z dumą wyznaje: "Niektórzy są uzależnieni od narkotyków, alkoholu, JA LUBIĘ ROBIĆ ZAKUPY" (WIDEO)
I tak dowiadujemy się, że przyjmował buprenorfinę, którą stosuje się w leczeniu uzależnienia od opioidów, oraz dwa leki benzodiazepinowe na łagodzenie objawów nerwicy oraz ataków paniki. W drugim z przypadków chodziło konkretnie o Xanax i Valium. Widać było jednak, że ilość przyjmowanych substancji wyraźnie go przytłacza.
Ilość "benzosów" zależy od tego, co akurat dzieje się w moim życiu. Niestety w ostatnim czasie doświadczyłem bardzo bolesnej straty, co nie jest wymówką, ale to powód, dla którego teraz jestem tu, gdzie jestem. Biorę trochę Xanaxu na noc, gdy ataki paniki bywają nie do zniesienia. Biorę najmniej, jak to tylko możliwe. Odrobinę Valium przyjmuję rano. W sumie to nie wiem, czy odrobinę, tego to już chyba k**wa nikt nie wie. Każdy lekarz mówi co innego, co mnie trochę przeraża, ale mam nadzieję, że moje doświadczenia, ich, świata i Bóg jakoś to rozstrzygną.
Na tym jednak nie koniec, bo Presley przyjmował też mirtazapinę, czyli silny lek antydepresyjny, oraz prazosynę na wysokie ciśnienie krwi. Twierdził, że to cztery główne leki, które przyjmuje, ale ma też "comfort meds", którymi miał schodzić z ilości przyjmowanych substancji. Mówił też wprost, że oczekiwałby "większego ukierunkowania", bo sam trochę się w tym gubi.
To, czego się boję, jest tym, co muszę przyjmować. A jak już zacznę i nie wezmę, to stanie się coś złego. Wiadomo, to zależy, jak intensywne są objawy "odstawienia". Szkoda, że nie mam większego ukierunkowania, brakuje mi tego. Chciałbym, żeby lekarz powiedział mi po prostu: "Hej, to bierzesz trzy razy dziennie...". Ale każdy psychiatra, a było ich z 15, mówi: "No, to tu masz 20 leków i ten bierz, gdy poczujesz potrzebę, ten też, a ten, gdy będzie konieczność. Mam ochotę powiedzieć: "Nie, nie dawajcie mi tyle swobody". Potrzebuję ukierunkowania.
Na koniec napomknął, że zna wiele osób z Hollywood, które kocha na zabój, ale teraz woli się z nimi nie widywać i chciałby znaleźć nowych znajomych, którzy będą dla niego dobrym wzorem. Odstawił też alkohol, który ostatni raz pił kilka miesięcy wcześniej.