Maryla Rodowicz tłumaczy się z WPADKI na "Roztańczonym PGE Narodowym"! "POSYPAŁAM SIĘ. To pole minowe"
Tegoroczny "Roztańczony PGE Narodowy" z pewnością nie należał do najbardziej udanych w historii. W sieci wylała się fala krytyki, a fani nie zostawili na organizatorach suchej nitki. Głos w sprawie swojego niefortunnego występu zabrała Maryla Rodowicz, publikując obszerny, pełen emocji wpis.
Gorzki wpis Maryli Rodowicz po "Roztańczonym PGE Narodowym"
"Roztańczony PGE Narodowy" miał być hucznym świętem rozrywki, jednak zamiast zachwytów w sieci zawrzało. Internauci oraz zgromadzona na miejscu publiczność błyskawicznie wytknęli organizatorom liczne niedociągnięcia - od fatalnego nagłośnienia, przez dziwaczny dobór repertuaru, aż po chaos organizacyjny i występy z playbacku. W komentarzach zaroiło się od głosów rozczarowania, że impreza z roku na rok traci na jakości, a artyści rzucani są na głęboką wodę w skrajnie niesprzyjających warunkach akustycznych. Niestety, nawet największe legendy estrady miały tego wieczoru pod górkę, a wpadki nie ominęły tych, po których nikt by się tego nie spodziewał.
Tak to wygląda od kulis. Maryla Rodowicz zaśpiewała na otwarciu "Tańca z Gwiazdami". Udany występ? (WIDEO)
Maryla Rodowicz o tym, co stało się przed jej występem na "Roztańczonym PGE Narodowym"
Do zamieszania postanowiła odnieść się niekwestionowana królowa polskiej sceny, Maryla Rodowicz. Gwiazda opublikowała w mediach społecznościowych kadr zza kulis, na którym uśmiecha się u boku młodszej o 60 lat koleżanki z branży,Roksany Węgiel. Choć z fotografii biła pozytywna energia, dołączony do niej opis był już znacznie mniej cukierkowy. Wokalistka bez owijania w bawełnę przyznała, że podczas sobotniego show spotkał ją potężny kryzys, z którego z trudem wybrnęła. Jak zdradziła, nerwowa atmosfera zaczęła się na dwa dni przed koncertem. Organizatorzy postawili sprawę jasno: cały jej występ nie mógł przekroczyć siedmiu minut. Problem w tym, że zaplanowane trzy piosenki trwały łącznie 12! Gdy kierownik muzyczny zaproponował usunięcie kultowego utworu, Rodowicz zaprotestowała. Stanęło więc na drastycznych cięciach.
To było wczoraj na Narodowym, na "Roztańczonym Narodowym". Miałam problem techniczny w trakcie koncertu i się posypałam. Problemy się zaczęły w czwartek (koncert był w sobotę, więc dwa dni wcześniej). Dotarła do mnie wiadomość, że moje wyjście nie może przekroczyć siedmiu minut. A moje 3 utwory miały 12 minut. Telefon do kier. muzycznego – "Marcin, co robimy?". On na to: "Musimy wyrzucić" Sekretarkę"."No co ty, "Sekretarka" być musi, bo jest zabawna, poza tym dobrze "kopie", czyli inaczej dobrze żre, czyli "Sekretarką" musimy kończyć. Marcin na to: "Ok, zrobię skróty. I zrobił. Skrócił całe wyjście o cztery minuty. Czyli powyrzucał wstępy, uciął zakończenia, solówki – opisywała stresujące dogadywanie zmian.
Maryla Rodowicz tłumaczy się z wpadki na "Roztańczonym PGE Narodowym"
Na próbie wszystko wydawało się pod kontrolą, jednak w trakcie koncertu na żywo nerwy wzięły górę. Ogromna scena, tysiące widzów i zmienione podkłady sprawiły, że 80-latka kompletnie straciła orientację:
Na próbie było ok, ale na koncercie doszedł stres, scena wielka jak latający spodek, morze ludzi, emocje i wpadka. Wstęp... Czekam na zwrotkę, a słyszę, że chórek śpiewa refren. Boże, gdzie ja jestem? Ja, jak ten koń do stajni, przyzwyczajona do starego wstępu. No ludzie, ja ten numer śpiewam 46 lat. Tego się nie robi wokaliście dwa dni przed koncertem – żaliła się w sieci, nie kryjąc rozgoryczenia.
W swoim wpisie zaznaczyła, że nawet pół wieku doświadczenia estradowego nie chroni przed stresem, gdy zawodzi technika i zgranie zespołu.
Zamiast się skupić na dobrym wokalu, czekałam w panice na refren, na zwrotkę, na zakończenie. To nie jest tak, że jak artysta jest na scenie tyle lat, co ja, to da radę w każdej sytuacji. Jednak nie, przynajmniej ja muszę mieć wsparcie zespołu, nie robi się takich drastycznych zmian - czytamy.
Na koniec uderzyła się w pierś i obiecała, że w przyszłości nie pozwoli już na takie sytuacje.
Tłumaczę się dlatego, żeby przeprosić fanów i powiedzieć, że śpiewanie na żywca w różnych warunkach niesie ze sobą pułapki. A to Sylwester, mróz -20 - śpiewaj, słuchawki ci wypadają z uszu - śpiewaj, masz za mało swojego wokalu w słuchawkach... Ratuj się, kto może. To pole minowe. Tak że tak. Wiem, że złej baletnicy przeszkadza rąbek od spódnicy. Mam nadzieję, że mi wybaczycie, a ja obiecuję nie zgadzać się w przyszłości na taki tor przeszkód - skwitowała.
Mężczyzna w średnim wieku, który niewiele chce od życia. Kiedyś myślał o zostaniu prawnikiem, ale na marzeniach się skończyło. Do pracy w redakcji stara się podchodzić nieemocjonalnie. Prywatnie fan Magdy Gessler, "Klanu" i wędkowania.