Przez ponad 10 lat pracowała dla najbogatszych ludzi - właścicieli jachtów lub tych, których było stać na jego wynajęcie. Ola w podcaście "Miłość" ze śmiechem nazywała ich "filantropami". Kobieta wymieniła, kogo stać na kupno jachtu - biznesmenów z najwyższej półki (właściciel Google'a, Elon Musk), rodziny królewskie, osoby związane z branżą modową i najbardziej luksusowymi markami.
Ola podczas rozmowy zdradziła, że właściciele jachtów często przybywają na pokład z... konkretnym towarzystwem. Nie tylko gośćmi, ale również z osobami, które są tam zapraszane w bardzo konkretnym celu. Opowiedziała o tym, w jaki sposób sprowadzane są "towarzyszki" miliarderów.
Są strony internetowe, gdzie sobie wybierasz. Ładnie po prostu na prostytutki, my je nazywamy eskortą
Zaczynają od 13 tys. zł na rękę. "To rośnie w nieskończoność"
Jak eskortki są traktowane na jachcie?
Ola wyjaśniła, że choć na jachtach bywają różni ludzie, nie wszyscy są traktowani tak samo. Kobieta podkreśliła, że załoga dysponuje informacjami i wie, kto jest kim na statku.
My mamy informacje, że ktoś jest ważny albo nieważny. Eskorta nigdy nie jest ważna. Najtańsze wino, na takiej zasadzie. Wszystko inne. I większości rzeczy nie serwujemy
Ola dodała, że oczywiście inaczej to wygląda, jeśli wszyscy goście właściciela siedzą z nim przy jednym stole - naturalnie wówczas każdy jest obsługiwany według najwyższych standardów i ma dostęp do tego samego jedzenia czy napojów. Kobieta podkreśliła ponadto, że od twardych zasad na pokładzie zdarzają się wyjątki.
Chociaż są eskorty, takie, które właściciele faktycznie lubią. Że to nie jest tylko dziewczyna na imprezę, te dziewczyny wracają. (...) To wtedy traktujesz taką osobę jak TOP GOŚĆ