Przejmujące wspomnienia siostry Joanny Kołaczkowskiej. Opisała ostatnie chwile gwiazdy: "Zobaczyłam bramę i wielkie światło"

28 października premierę miała książka "AŚKA. Joanna Kołaczkowska we wspomnieniach" poświęcona zmarłej artystce kabaretowej Joannie Kołaczkowskiej. W jednym z rozdziałów siostra artystki, Agnieszka Kamys, z rozbrajającą szczerością opisała moment zderzenia z diagnozą, stworzenie domowego hospicjum oraz mistyczne pożegnanie z siostrą tuż przed jej odejściem.

mSiostra Joanny Kołaczkowskiej wspomina jej ostatnie chwile
Źródło zdjęć: © AKPA, materiały prasowe
Kokosimo

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Śmierć Joanny Kołaczkowskiej w lipcu 2025 roku pozostawiła w sercach fanów polskiego kabaretu ogromną wyrwę. Uwielbiana artystka odeszła zaledwie kilka miesięcy po zdiagnozowaniu u niej bezwzględnego nowotworu mózgu. Teraz, za sprawą premiery biograficznej książki "Aśka. Joanna Kołaczkowska we wspomnieniach", na jaw wychodzą niezwykle intymne i poruszające kulisy jej walki z chorobą.

Diagnoza Joanny Kołaczkowskiej. Siostra gwiazdy nie mogła uwierzyć w chorobę

Wiadomość o glejaku spadła na całą rodzinę jak grom z jasnego nieba, a pogodzenie się z brutalną rzeczywistością graniczyło z cudem. Agnieszka Kamys przyznaje wprost, że jej pierwszą reakcją było wyparcie i podświadoma nadzieja, iż ten koszmar okaże się jedynie fikcją.

Gdy Asia pierwszy raz wspominała mi o diagnozie, nie byłam w stanie w to uwierzyć. To nie mogło się dziać naprawdę. Bardzo długo trzymałam się tej myśli – że ktoś mnie wciągnął w jakąś opowieść, w jakiś film i zaraz będzie stop-klatka, okaże się, że to wszystko fikcja – wyznaje na łamach publikacji siostra artystki.


DLA CIEBIE
Pełne miski na zimę. Pudelek i Media Expert odwiedzili schronisko w Nowym Dworze Mazowieckim

Gdy jednak nie było już wątpliwości, że choroba nie odpuści, Agnieszka, będąca z zawodu pielęgniarką, natychmiast przeszła w tryb zadaniowy, by otoczyć Joannę profesjonalną i czułą opieką.

Ostatnie miesiące życia Joanny Kołaczkowskiej. Dom bez łez i rozpaczy

Dla legendy sceny kluczowe było to, by w obliczu zbliżającego się końca nie obciążać bliskich własnym cierpieniem. Joanna za wszelką cenę chciała oszczędzić łez swojej mamie i siostrze, a cała rodzina zrobiła wszystko, by jej ostatnie tygodnie upłynęły w bezpiecznej i ciepłej atmosferze.

Wiedziała, że Asia bardzo nie chce i nigdy nie chciała widzieć łez mamy czy moich, a już szczególnie być ich powodem. Myślę, że można tylko dziękować, nie wiem, Bogu czy wszechświatowi, za to, że historia jej choroby potoczyła się tak, a nie inaczej. Asia była w niej tak pokorna, tak cicha. Wszystko przebiegało w łagodności, a ona pozwoliła najbliższym być przy sobie. I jej "pierwotna banda" była obok niej – wspomina ze wzruszeniem Kamys.

Hospicjum domowe dla Joanny Kołaczkowskiej

Najbliżsi zadbali o to, by Kołaczkowska spędziła ten trudny czas we własnych czterech ścianach, tworząc dla niej domowe hospicjum. Agnieszka Kamys podzieliła się w książce poruszającym wspomnieniem ze wspólnego popołudnia na tarasie, gdy włączyła siostrze hawajską medytację Ho'oponopono opartą na słowach: "przepraszam, proszę, wybacz mi, dziękuję, kocham cię". Artystka chwyciła wówczas za telefon i napisała do siostry krótką wiadomość:

Aga, przepraszam cię.

Doświadczenie siostry Joanny Kołaczkowskiej

Jako doświadczona pielęgniarka Kamys zwróciła uwagę na niezwykle istotny aspekt opieki paliatywnej, o którym często zapominają rodziny chorych. Choć osoba odchodząca traci przytomność i kontakt ze światem zewnętrznym, jej zmysły wciąż pracują. Agnieszka podkreśliła, że do samego końca należy mówić do bliskiej osoby, ponieważ wbrew pozorom chory doskonale nas słyszy i czuje naszą obecność. To przekonanie towarzyszyło jej aż do ostatnich dni życia aktorki, kiedy to między siostrami doszło do zjawiska wymykającego się racjonalnemu wytłumaczeniu.

Niezwykła wizja przed śmiercią Joanny Kołaczkowskiej. Rozmowa duszy z duszą

Do najbardziej wstrząsającego momentu doszło na trzy doby przed śmiercią komiczki. Trzymając nieprzytomną siostrę za rękę, Agnieszka zamknęła oczy i poprosiła ją w myślach o rozmowę, po czym wyraźnie usłyszała w sercu odpowiedź Joanny. Artystka uspokoiła krewną, że nic jej nie boli i czuje się dobrze, po czym poprosiła o wsparcie dla bliskiej osoby:

Aga, nie martw się, za chwilę to się skończy, ale zadbaj o Darka, bo jest w złym stanie psychicznym.

Gdy Agnieszka spytała, gdzie w tym momencie przebywa, usłyszała, że stoi przed wielką bramą w otoczeniu tłumu innych dusz.

Ostatnie pożegnanie Joanny Kołaczkowskiej. Mistyczna brama i wielkie światło

Przeżycie wewnętrzne, jakiego doświadczyła Kamys, do dziś budzi u niej dreszcze. W swoich myślach ujrzała masywną bramę niczym z granitu oraz potężny mur, wokół którego gromadzili się ludzie. W pewnym momencie wrota uchyliły się, a zza nich wylała się potężna jasność, ku której ruszył tłum.

Ja wtedy przypomniałam Asi: "Wiesz, że dalej już z tobą nie pójdę". Ona odparła mi tylko: "Tak, wiem". Wyszłam na chwilę, a gdy znowu przyszłam ją potrzymać, zobaczyłam, że brama jest już zamknięta. Trzy dni później Asia odeszła... – podsumowała Agnieszka Kamys.

Joanna Kołaczkowska
Joanna Kołaczkowska © KAPIF
Joanna Kołaczkowska
Joanna Kołaczkowska © KAPIF
Joanna Kołaczkowska
Joanna Kołaczkowska © KAPIF | © by KAPiF.pl
Joanna Kołaczkowska
Joanna Kołaczkowska © KAPIF
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą