Ryzykantka Ania Wendzikowska zdobywa kolejny szczyt: "To był hardkor. TROCHĘ SCARY SH*T"

Witek
Anna Wendzikowska
Źródło zdjęć: © East News

Dziennikarka na nowozelandzkie wzgórze wspięła się w "sukience i tenisóweczkach". Odważna?

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

W przerwach od relacjonowania kolejnych wydarzeń ze świata kina i muzyki Ania Wendzikowska oddaje się regularnym podróżom. Jak na prawdziwą celebrytkę przystało, wszystkie wyjazdy dziennikarka konsekwentnie relacjonuje za pośrednictwem instagramowego profilu.

W związku z tym, że jakiś czas temu 38-latka narzekała na urlop z dziećmi, twierdząc, że z córkami nie może w pełni wypocząć, wybrała się na wakacje z koleżanką. Ania i jej towarzyszka podróży za cel obrały sobie Nową Zelandię, skąd celebrytka raczy fanów zatrważającą ilością zdjęć i nagrań. Ostatnio udowodniła, że dla udanej fotografii jest nawet w stanie nieco zaryzykować i przeskoczyła barierki ochronne.


DLA CIEBIE
Pół miliona głosów i plejada gwiazd. Tak wyglądał plebiscyt Znakomitości Roku DOZ.pl 2026

Okazuje się, że to nie koniec przygód Wendzikowskiej. We wtorek na jej InstaStories pojawiła się obszerna relacja ze wspinaczki na jedno z nowozelandzkich wzgórz.

Wspięłyśmy się na coś, co się nazywa Paritutu Rock - tłumaczyła już na szczycie wyraźnie zmęczona wspinaczką Ania.

Okazuje się, że choć dziennikarka jest zaprawioną podróżniczką, wspinanie się stanowiło nawet dla niej nie lada wyzwanie:

To był hardkor, ale zobaczcie, jakie widoki - słyszymy.

W związku z tym, że Wendzikowska zapomniała nagrać wchodzenie na szczyt, postanowiła zrelacjonować zejście:

Muszę wam pokazać, jak wyglądało to wspinanie się, myślę, że schodzenie też będzie hardkorem. Niełatwa sprawa to będzie, ale na razie jesteśmy na górze i cieszymy się tym, co jest tutaj - mówiła podekscytowana, by po chwili nagrać relację, jak wraz z koleżanką schodzą w dół:

Ja się nigdy nie wspinałam, ale czerpię z tego nieprawdopodobną przyjemność. Trochę scary sh*t! Strasznie stromo, a ja jestem w sukience i tenisóweczkach - mówiła rozemocjonowana prezenterka, trzymając się metalowego łańcucha.

Jak można się domyślać, mama Kornelii i Antoniny przed opuszczeniem zdobytego szczytu urządziła sobie na nim sesję zdjęciową.

Chcielibyście być jej kompanami podróży?

Anna Wendzikowska
© Instagram
Anna Wendzikowska
© Instagram
Anna Wendzikowska
© Instagram
Anna Wendzikowska
© East News
Anna Wendzikowska
© East News
Anna Wendzikowska
© East News
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą