Sebastian Witkowski pobił rekord "Jeden z dziesięciu"! O wszystkim dowiedział się po fakcie. "Pomyślałem: no to miło"

Wielki finał 155. serii "Jednego z dziesięciu" okazał się wyjątkowy. Sebastian Witkowski jako pierwszy uczestnik w historii teleturnieju TVP przekroczył barierę 1000 punktów i wygrał łącznie 50 tys. złotych. W rozmowie z TVP.pl opowiedział, jak przygotowywał się do programu i co działo się za kulisami nagrań.

Sebastian WitkowskiSebastian Witkowski
Źródło zdjęć: © TVP
Dav

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

"Jeden z dziesięciu" jest emitowany w TVP od 1994 roku i mimo upływu lat wciąż cieszy się sporą popularnością wśród widzów. Przez ponad trzy dekady w studiu programu padło wiele imponujących wyników, jednak dopiero w Wielkim Finale 155. serii jednemu z uczestników udało się przekroczyć granicę tysiąca punktów.


WIDEO
Telewizja Polska pokazała ZWIASTUN nowego "Rancza". Zapowiada się hit? (WIDEO)

Poniedziałkowy finał był nietypowy także z innego powodu. Tym razem do rywalizacji stanęło nie 10, a 11 zawodników, co było efektem remisu we wcześniejszych odcinkach. Najlepiej poradził sobie Sebastian Witkowski, emerytowany wojskowy z Blachowni w województwie śląskim.

Pobił rekord "Jeden z dziesięciu". Jak przygotowywał się do programu?

Uczestnik zakończył serię z wynikiem 1016 punktów, z czego 343 zdobył w samym finale, ustanawiając tym samym rekord programu prowadzonego przez Tadeusza Sznuka. Za zwycięstwo otrzymał 40 tys. zł, a dodatkowe 10 tys. zł przypadło mu za najwyższą liczbę punktów.

Co ciekawe, sam Witkowski początkowo nie zdawał sobie sprawy, że ustanowił rekord. Jak opowiedział w rozmowie z TVP.pl, dowiedział się o tym od jednej z osób pracujących przy programie.

W pierwszej chwili jej nie uwierzyłem, bo wydawało mi się, że już osiągnięto wynik znacznie przekraczający 1000 punktów. Po chwili jednak uznałem, że ta osoba raczej mnie nie wkręca; w końcu pracuje przy tym programie od lat, więc chyba wie, co mówi. I wtedy sobie pomyślałem: "no to miło"

- powiedział.

Dla Sebastiana Witkowskiego nie był to pierwszy występ w "Jednym z dziesięciu". W 2021 roku wygrał 124. serię teleturnieju, zdobywając wówczas łącznie 555 punktów. Teraz uzyskał niemal dwa razy lepszy wynik, choć sam podkreśla, że nie oznacza to, że jego wiedza w ciągu pięciu lat podwoiła się.

Cyferki, które wyświetlają się na stanowiskach graczy, nie są wymiernym wskaźnikiem poziomu ich wiedzy, lecz raczej tego, na jak brawurową grę się zdecydowali i na ile im w tym dniu dopisywało szczęście. Oczywiście zawsze szczęściu trzeba pomóc i im większa wiedza, tym tego szczęścia mniej potrzeba, ale zawsze jest ono niezbędne. W moim przypadku rekordowy wynik zawdzięczam między innymi temu, że w odcinku eliminacyjnym pytanie, na które udzieliłem złej odpowiedzi, było dopiero 37. Natomiast gdyby było ono 7., to pewnie uzyskałbym ok. 150 punktów, co niekoniecznie dałoby mi wygraną (a na pewno nie dałoby mi sumarycznie ponad 1000 punktów), gdyż mój finałowy przeciwnik, pan Sylwester, prezentował równie wysoki poziom jak mój, ale miał tego pecha, że pytanie o holocen było dopiero 37

- dodał.

Rekordzista opowiedział również o swoich przygotowaniach. Jak się okazuje, poza wiedzą zdobytą przez lata bardzo pomaga mu regularne oglądanie programu. Pytania w "Jednym z dziesięciu" potrafią się bowiem powtarzać, co w niektórych przypadkach może okazać się kluczowe.

Natomiast jeśli chodzi o moje przygotowania, to bazuję na swojej wiedzy z czasów edukacji i regularnym oglądaniu odcinków "Jednego z dziesięciu". W tym teleturnieju bowiem pytania bardzo często się powtarzają i niejednokrotnie jest to jedyna szansa na udzielenie prawidłowej odpowiedzi na pytania, po których wręcz ręce człowiekowi opadają i można tylko spuścić nos na kwintę. Taka sytuacja mogłaby mi się przytrafić w odcinku 8. tej serii, gdy musiałem rozpoznać hymn olimpijski. Nie miałbym na to najmniejszych szans (ponieważ należy ono do tych całkowicie pogrążających graczy), gdyby nie fakt, że to pytanie już wcześniej słyszałem i utkwiło mi ono w pamięci. Poza tym poprawną odpowiedź ułatwił mi przypadek, że program był nagrywany w marcu, czyli trzy tygodnie po zakończeniu zimowych igrzysk olimpijskich (bo melodii ani tym bardziej słów hymnu oczywiście nie rozpoznałem)

- zdradził.

Sebastian Witkowski nie zamierza przy tym kończyć swojej przygody z teleturniejami. Zapowiedział kolejny start w "Jednym z dziesięciu", a w przyszłości chciałby również spróbować swoich sił w "Va banque". Najpierw musi jednak poczekać, aż upłyną wymagane regulaminami okresy karencji.

Sebastian Witkowski
Sebastian Witkowski © TVP
ZZ
Sebastian Witkowski © TVP
Tadeusz Sznuk
Tadeusz Sznuk © AKPA | AKPA
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą