Wiadomość o śmierci Jana Frycza wstrząsnęła polskim środowiskiem artystycznym i widzami, którzy od lat podziwiali jego niezwykły talent na deskach teatralnych oraz na dużym i małym ekranie. Aktor zmarł 15 sierpnia br. w wieku 72 lat. Pozostawił po sobie niezapomniane role i ciepłe wspomnienia wśród swoich współpracowników.
WIDEOWzruszający gest Tomasza Sianeckiego na pogrzebie Andrzeja Morozowskiego
Katarzyna Grochola czekała na spotkanie z Janem Fryczem
W przyszłym tygodniu Jan Frycz miał ponownie stanąć na planie zdjęciowym, by zagrać w kontynuacji kultowej produkcji "Nigdy w życiu!". W pierwszej części wcielił się w postać Tomasza - niewiernego męża głównej bohaterki. Głębokim smutkiem i osobistym wspomnieniem o zmarłym aktorze podzieliła się Katarzyna Grochola, autorka powieści, na podstawie której powstał film.
Jestem wstrząśnięta. To był absolutnie cudowny człowiek, oprócz tego, że był przewspaniałym aktorem. I zawsze mu będę wdzięczna, że na mój widok się uśmiechał, otwierał szeroko ramiona i mówił: "Nie dramatyzuj!". No i miał być u mnie na planie za tydzień, ale to oczywiście nie jest już tak ważne jak sam fakt, że po prostu odszedł. Nie nagraliśmy żadnej sceny, to wszystko było przed nami, niestety. Mam nadzieję, że go Pan Bóg przed czymś gorszym uchronił
Grochola nie ukrywa, że do samego końca łudziła się, iż smutna wiadomość okaże się nieprawdą. Pisarka w wypowiedzi dla Pudelka wspomniała o ukochanej żonie Frycza.
Do końca miałam nadzieję, że to jakiś fake news. Moje serce jest teraz przy Małgosi. Wiem, że bardzo się kochali i jak trudno jej teraz będzie
ZOBACZ TEŻ: Jan Frycz przez prawie DEKADĘ nie miał kontaktu z Olgą Frycz. Po latach WYBACZYŁA ojcu porzucenie rodziny