WIERZBICKI i SCHMIDT doprowadzili… 250 fryzjerów do łez? Tym razem chodziło o koloryzację, nie cięcie. Wiemy, jak do tego doszło!
Andrzej Wierzbicki i Tomasz Schmidt przyzwyczaili nas, że w ich obecności dłonie i głosy właścicieli salonów fryzjerskich drżą, a widzowie szykują popcorn w oczekiwaniu na kolejne "ostre cięcie". Nie chodzi jednak o kolejny odcinek ich programu, choć emocji było tyle, że spokojnie wystarczyłoby na cały sezon...
Panowie zrobili sobie przerwę od ratowania salonów fryzjerskich, by poprowadzić wydarzenie, które zakończyło się łzami setek osób. Spokojnie, nikt nikogo nie ostrzygł "za krótko".
Prawdziwa "drużyna pierścienia" polskiego fryzjerstwa!
Najsłynniejszy duet fryzjerski w Polsce nie był tam jednak sam. U ich boku pojawili się także Bartosz Bronowicki, Instruktor Akademii Fale Loki Koki, Dyrektor Artystyczny Mila Pro, ekspert programu TVN7 "Bez kompleksów" oraz Sebastian Karczewski – barber, edukator i wicemistrz świata w kategorii Old School – Barber Match Italia 2017. Panowie wspólnie stanęli na czele armii ponad 250 profesjonalistów walczących o niezwykle wysoką stawkę.
Efekt? Hala Międzynarodowych Targów Poznańskich utonęła w łzach. Były to jednak łzy wzruszenia i czystej euforii po tym, jak ogłoszono oficjalny werdykt niezwykle surowego brytyjskiego sędziego Guinness World Records.
Jak zdradziła Karolina Kawczyńska, Dyrektor Marketingu Fale Loki Koki, czyli inicjatora i organizatora wydarzenia, marka postanowiła zjednoczyć fryzjerów z całego kraju, by pokazać światu potęgę polskiej branży beauty. Cel był jeden: odebrać tytuł Chińczykom i udowodnić, że to właśnie u nas bije serce fryzjerstwa.
Emocje większe niż w tv
Prowadzący nie kryli zachwytu nad tym, co zobaczyli.
– Niesamowita jedność fryzjerów, spokój, czystość, pomocność… – wyliczał Andrzej Wierzbicki.
– Czasem mamy z Andrzejem duże salony i problem z utrzymaniem paru fryzjerów w ryzach, a to, co się dzisiaj tutaj wydarzyło… To chyba dlatego, że ludzie zdali sobie sprawę, że dokonują rzeczy wielkiej, historycznej – dodał Tomasz Schmidt.
Atmosfera była gęsta od emocji. Bartosz Bronowicki przyznał szczerze, że rankiem przed rozpoczęciem wydarzenia towarzyszył mu gigantyczny stres. Gdy jednak tylko zobaczył "potężną siłę" płynącą od setek fryzjerów, zdenerwowanie szybko ustąpiło miejsca pozytywnej energii.
Cała akcja nie udałaby się bez potężnego zaplecza, jakie zapewniła marka Fale Loki Koki. Fryzjerzy mieli do dyspozycji 80 stanowisk, 20 profesjonalnych myjek, stanowiska do suszenia i sprzęt najwyższej klasy. To właśnie dzięki temu mogli pracować w "imponującej czystości", którą tak chwalili Wierzbicki i Schmidt.
Gdy z ust brytyjskiego sędziego padło oficjalne hasło, że rekord został pobity, a Polska ma na koncie 243 pofarbowane głowy w osiem godzin, nawet najwięksi twardziele z pędzlami w dłoniach nie potrafili powstrzymać wzruszenia.
Czy to początek nowej ery, w której polscy styliści będą dyktować warunki na całym świecie? Wiele na to wskazuje, bo Fale Loki Koki właśnie zawiesiły poprzeczkę na nieprzeciętnej wysokości.