Influencerka kupiła HERBATĘ ZA 68 ZŁOTYCH od Andziaks. "Data ważności to jakiś żart" (WIDEO)
Fusialka zamówiła herbatę za 68 złotych, sygnowaną marką Andziaks i szybko zwróciła uwagę na jeden szczegół. Chodziło o termin przydatności produktu. Według etykiety herbata sypana miała być ważna tylko do końca czerwca, choć influencerka zakupiła i testowała ją już... w czerwcu.
Kasia Bożek, znana w sieci jako Fusialka, popularność zaczęła zdobywać przy okazji współpracy z Ekipą Friza - początkowo nie jako pełnoprawna członkini internetowego projektu Karola Wiśniewskiego, lecz osoba odpowiedzialna za obsługę klienta. Influencerka od dłuższego już czasu prężnie rozwija swój autorski kanał na YouTubie, gromadząc na nim niemałe grono fanów (ponad 800 tys. subskrybentów). Jednym z najchętniej oglądanych formatów na jej kanale jest testowanie produktów oferowanych przez popularnych twórców internetowych.
Polskie celebrytki mieszkają w Dubaju. "Mam spakowaną walizkę"
Fusialka kupiła i przetestowała herbatę sypaną od Andziaks
W jednym z najnowszych materiałów postanowiła wziąć pod lupę m.in. sypaną herbatę jaśminową od Andziaks. Już po otwarciu paczki przyznała, że opakowanie wygląda estetycznie, a sam produkt pachnie bardzo przyjemnie. Szybko jednak zauważyła pewną niepokojącą informację na etykiecie, która stała się głównym tematem nagrania.
Ale słaby w ogóle czas przydatności. Czy herbaty mają to do siebie, że one, te sypane, mają aż tak krótki termin przydatności? Patrzcie, to jest do 30 czerwca, a mamy już czerwiec - zwróciła uwagę Fusialka, pokazując produkt.
Zobacz też: TYLKO NA PUDELKU: Andziaks bohaterką nowego programu. Pokaże w nim swoje... PRYWATNE życie
Mimo zastrzeżeń influencerka postanowiła herbatę zaparzyć. Zapach oceniła pozytywnie, przyznając, że rozumie zachwyty Andziaks nad aromatem. Smak nie zrobił już jednak na niej aż takiego wrażenia. Jej zdaniem napar był po prostu poprawny, ale nie wyróżniał się na tle innych sypanych herbat.
Jest dobra. Myślałam, że mnie jakoś tak zachwyci bardzo, że nie piłam nigdy wcześniej takiego smaku albo że będzie coś wyjątkowego. Nie, to po prostu smakuje jak herbata sypana. Każda, którą piłam, smakuje dokładnie tak. Nie ma w tym, dla mnie przynajmniej, nic nadzwyczajnego. A szkoda... - oceniła.
Zobacz również: Andziaks wybudowała OSOBNY DOM dla... swoich DEKORACJI. Wielka willa wszystkiego nie pomieściła? (ZDJĘCIA)
Największe wątpliwości wzbudziło u niej zestawienie krótkiego terminu przydatności z ceną. Herbata kosztowała bowiem, nie bagatela, 68 złotych. Fusialka stwierdziła, że biorąc pod uwagę tak sporą kwotę, klient powinien dostać produkt z dłuższą datą albo przynajmniej jasną informację o terminie jeszcze przed zakupem.
Kupuję herbatę, której termin przydatności mija za dwadzieścia kilka dni. To jest słabe trochę - podsumowała.
Internauci komentują krótki termin ważności produktu Andziaks
"Taka krótka data ważności? Powinna być o tym informacja przed zakupem"; "Ten termin to jakiś żart" - wyrażali oburzenie internauci, zgadzając się z Fusialką.
Inni sugerowali, że produkt mógł długo czekać w magazynie albo że sypane herbaty zwykle nie psują się od razu po przekroczeniu daty na etykiecie. Pojawił się też głos w obronie Andziaks, która rzekomo miała informować o tym, że herbaty z krótkim terminem ważności będą dostępne w promocyjnej (?) cenie, a Fusialka najwidoczniej miała zakupić produkt właśnie z tej (tańszej?) partii.
Kupilibyście taką herbatkę od Andziaks?