Zanim Agata Rubik stała się naszą naczelną wysłanniczką na Florydzie, dała się poznać jako finalistka konkursu Miss Polonia. Zaledwie rok później wystąpiła w teledysku do przeboju "Psalm dla Ciebie" skomponowanego przez – jak się okazało – przyszłego męża, Piotra Rubika. Pomimo tego, że od ojczystego kraju dzielą ją tysiące kilometrów, wciąż mocno zaznacza swoją obecność w rodzimym show-biznesie.
39-latka nieraz czytała złośliwe opinie na temat tego, że nie pracuje na etacie i w zasadzie nie musi zrywać się na dźwięk budzika. Rzeczywiście, jako pełnoetatowa influencerka i twórczyni instagramowego kontentu obce są jej polecenia zwierzchników i upływające deadline'y. Pomimo tego i tak kosi nieporównywalnie wyższe stawki od wielu osób pracujących w standardowym ośmiogodzinnym systemie. W końcu ponad 230 tysięcy użytkowników nie wzięło się znikąd i zapewne zdecydowana większość z nich czeka z wypiekami na twarzy na kolejne opisy o spełnianiu amerykańskiego snu, najlepiej podczas wklepywania przez nią olejku czy innego cudownego kremu odmładzającego, możliwego do kupienia w niższej cenie po wpisaniu kodu rabatowego "RUBIK30".
WIDEOWeronika Rosati przeprowadzi się do Polski? "Stany są moim domem od 20 lat..."
Agata Rubik rozsądnie inwestuje zyski z Instagrama
Profil celebrytki to dziś sprawnie działająca machina biznesowa. Nic więc dziwnego, że internauci regularnie dopytują ją, na co przeznacza imponujące honoraria ze współprac reklamowych. W trakcie ostatniej sesji pytań i odpowiedzi jeden z internautów wprost zapytał ją o "zarobioną na Instagramie kasę".
Oszczędzam na studia dla dziewczyn
Odpowiedź Agaty Rubik szybko nabiera sensu, gdy spojrzy się na amerykańskie realia. Jej córki – Helena i Alicja – od ponad trzech lat kształcą się za oceanem, a starsza z dziewcząt wielkimi krokami zbliża się do rozpoczęcia studiów. Rodzina Rubików odbyła już nawet tour po elitarnych uczelniach. Całość edukacji w tamtejszych realiach potrafi pochłonąć grubo ponad milion złotych. Nic więc dziwnego, że każdy post sponsorowany jest – dosłownie – na wagę złota.
Rozsądne podejście do finansów?