Kryzys w małżeństwie to sprawa, która dotyczy nie tylko "zwykłych śmiertelników". Jeszcze jakiś czas temu w mediach spekulowano o rzekomym rozstaniu Joanny i Krzysztofa Ibiszów, jednak zaprzeczali temu sami zainteresowani. Po czasie przyznają jednak, że nie wszystko układało się tak, jak planowali i musieli ratować małżeństwo na terapii.
Ibiszowie mieli kryzys w małżeństwie. "Ogromne tapnięcie"
Teraz para gościła w podcaście MamaDu, gdzie ponownie poruszyli kwestię kryzysu w ich relacji. Krzysztof i Joanna zgodnie przyznali, że faktycznie przechodzili trudne chwile i były one związane z narodzinami ich dzieci. Nie jest w końcu tajemnicą, że gdy na świat przychodzi wspólna pociecha, wszystko inne niekiedy schodzi na drugi plan.
Mieliśmy ogromne tapnięcie przy pierwszym dziecku. No, strasznie zawaliliśmy, jeżeli chodzi o nasze sprawy związkowe
No, ale przy drugim też. Przy drugim też
WIDEOSyn Krzysztofa Ibisza NIE NOSI jego nazwiska. "Maksio podjął taką decyzję. Były DWA POWODY" (WIDEO)
Przy okazji Krzysztof ponownie zapewnił, że żałuje podejścia do ojcostwa, które niegdyś prezentował. Dziś stara się być dużo bardziej obecny w życiu pociech, bo praca to nie wszystko.
Mogłem być dużo, dużo bardziej obecny. Żałuję tego czasu. Pocieszam się tym, że tatą się jest na zawsze.
Para napomknęła też o terapii i różnicach w postrzeganiu tego, jak wyglądał ich związek. Obecnie starają się pracować nad tym, aby mieć jedną wspólną wizję relacji.
I szliśmy na terapię w cudownych nastrojach, mieliśmy super tydzień. Siadaliśmy i nagle ja dostawałem od Asi takie informacje, że mi się wydawało, że siedzi drugi człowiek.
Doceniacie ich otwartość?