Andziaks nad podatkami ubolewała, ale 500+ od państwa pobierała: "Jeżeli ktoś jest multimilionerem i ma przeogromne pieniądze, to powinno się brać"

Andziaks dopiero co kajała się przed kamerą za swoje "mądrości" o podatkach i publicznej służbie zdrowia, a nieustępliwi internauci po raz kolejny wytknęli jej hipokryzję. Na TikToka trafiło dawne nagranie, na którym wraz z mężem z pełnym przekonaniem wykładała swoją filozofię pobierania 500+ przez multimilionerów. "Ludziom bogatszym te pieniądze nie robią różnicy, ale dla zasady biorą" – padło z ich ust.

Andziaks należała do beneficjentek programu 500+Andziaks należała do beneficjentek programu 500+
Źródło zdjęć: © Instagram, TikTok, YouTube
Kamil Kozłowski

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Dla tych, którzy ostatnie dni spędzili pod kamieniem, przypomnijmy pokrótce, o co chodzi w "aferze podatkowej" z udziałem Andziaks. Influencerka nie miga się od obowiązku ich płacenia, lecz narzeka na... wysokość świadczenia, o ironio, nagrywając swoje daremne wywody, usadawiając się w fotelu luksusowego auta. Bez cienia zażenowania stwierdziła, że chciałaby rozliczać się za granicą, bo "nie korzysta z kasy chorych i wszędzie chodzi prywatnie". Jakby tego było mało, zaserwowała rodakom teorię, że osobom mniej zarabiającym płacenie podatków "aż tak nie boli". Po tych słowach śmiało można było sobie odpuścić zimny prysznic z rana.

Gwiazdka internetu, niestety, nie wzięła pod uwagę, że Range Rover, którym Luka zawozi ją do ekskluzywnych butików, pokonuje drogi wybudowane ze środków publicznych, a gdy jej dom i butik kilka tygodni temu zostały oblane śmierdzącą substancją, czym prędzej zadzwoniła po opłacaną ze wspólnej kasy policję. W międzyczasie po prześwietleniu spółek Andziaks wyszło na jaw, że jej świecowy interes wypracował miliony zysku, korzystając z estońskiego CIT-u. Fala krytyki ze strony internautów zmusiła influencerkę do nagrania pospiesznych i łzawych przeprosin celem ratowania resztek honoru. Jak sama przyznała, "to była głupota" i tutaj wreszcie można było podpisać się pod jej słowami. Kiedy jednak wydawało się, że kryzys wizerunkowy powoli wygasa, na TikToku eksplodowała kolejna bomba.


WIDEO
Milionerka Andziaks prawi o konsumpcjonizmie i z dumą wyznaje: "Niektórzy są uzależnieni od narkotyków, alkoholu, JA LUBIĘ ROBIĆ ZAKUPY" (WIDEO)

Andziaks i Luka już dawno temu udzielali internautom lekcji ekonomii

Internauci wykazali się pamięcią słonia i wyciągnęli na światło dzienne archiwalny live pary, na którym bez skrępowania dyskutowali o pobieraniu świadczenia, wówczas 500+, na swoją jedyną wówczas córkę Charlotte. O ile sam fakt korzystania z powszechnego programu socjalnego wydaje się w pełni zasadny, o tyle argumentacja pary powaliła na kolana. Okazuje się, że zdaniem żyjących w bańce twórców internetowych państwowe zapomogi to po prostu... rekompensata za wysokie podatki dla najbogatszych.

My też pobieramy, ale to zależy, o jakie pieniądze chodzi. Ja nawet uważam, że jeżeli ktoś jest multimilionerem i ma przeogromne pieniądze, to jeżeli państwo daje te 500+, to powinno się je brać. To, ile państwo bierze za podatki, za wszystko... ludzie sobie nie zdają sprawy

- przekonywała oburzona Andziaks.

Po pierwsze bogaci ludzie tego 500+ nie zabierają biedniejszym ludziom. Po drugie bogaci ludzie płacą największe podatki. Wiadomo, bo są bogaci, zarabiają więcej, czyli wydają najwięcej na podatki

- wtórował jej równie zorientowany w realiach mąż.

W dalszej części nagrania małżonkowie weszli na wyżyny swojego osobliwego toku rozumowania. Według Andziaks i Luki sięganie po rządowe świadczenie przez osoby z milionami na koncie to niemalże akt obywatelskiego odwetu.

Wyobraźcie sobie, ile taki multimilioner płaci podatków. On chce od tego państwa wziąć dla zasady. Tyle pieniędzy im daje, to musi to wziąć

- celebrytka głosiła z pełnym przekonaniem.

Jest VAT, jest dochodowy, płaci się na rok, jak przekroczysz jakiś tam dochód, solidarnościowy podatek. Cały czas coś jest, jeszcze więcej, jeszcze więcej. Myślimy, że spoko sprawa, tym ludziom bogatszym te pieniądze nie robią różnicy, ale dla zasady biorą, bo są nie powiem co robieni przez państwo miesiąc w miesiąc, cały rok. Więc oni robią to dla zasady, tym bardziej, że to nie jest tak, że oni wezmą, to biedna rodzina nie dostanie. Kto ma dokumentację, kto dostaje, to dostaje i uważam, że nie ma żadnych wyrzutów

- argumentował Luka.

Na koniec wywodów Andziaks postanowiła usprawiedliwić się, że równowartość świadczenia dla rodziców przekazują na cele dobroczynne, tak jakby już wtedy przeczuwała, że jej słowa mogą obrócić się przeciwko niej. Proste wytłumaczenia z reguły dają najlepszy efekt, ale trudno przyznać, że zadziałało to również w tym przypadku.

Prawdziwi mistrzowie logiki?

Andziaks
Andziaks © Instagram
Andziaks
Andziaks © Instagram
Luka i Andziaks
Luka i Andziaks © Instagram
Andziaks i Luka z dziećmi
Andziaks i Luka z dziećmi © Instagram
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą