Politycy GRILLUJĄ Andziaks za jej ŻALE O PODATKACH. "ŚWIĘTE KROWY na działalności"

Andziaks, która jest smutna i zła, że musi płacić "duże" podatki w Polsce, nieoczekiwanie wywołała gigantyczną dyskusję na temat niewydolności polskiego systemu podatkowego. "Zakazać patocelebrytów i zlikwidować całą tę kastę uprzywilejowanych podatkowo bogoli".

Politycy komentują odklejkę Andziaks o podatkachPolitycy komentują odklejkę Andziaks o podatkach
Źródło zdjęć: © Instagram, YouTube
Eldorado

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Andziaks, która jest znana przede wszystkim z wydawania pieniędzy na rzeczy drogie i niekoniecznie potrzebne, niedawno błysnęła w internecie kolejną złotą myślą. Celebrytka pożaliła się na los bogaczy, którzy płacą ogromne podatki, i zdradziła, że jej marzeniem byłoby oddawać daninę gdzie indziej – tak, by była jak najmniejsza.

Ja bym bardzo chciała się rozliczać za granicą. Bo ja na przykład nie korzystam z żadnych tych wszystkich, nie wiem, usług, z kasy chorych, wszędzie chodzę prywatnie, za wszystko płacę i chciałabym płacić mniejsze podatki, bo płacę strasznie duże. Każdy chce jak najmniej płacić, umówmy się

- powiedziała. 

Dla porządku podkreślmy, że w 2024 r. Andziaks z samych wyświetleń na YouTube zarobiła prawie 2 mln zł (1 959 000 zł), o czym wygadał się Luka w programie "Girls of Warsaw". YouTube nie jest jednak jedynym źródłem zarobków Andziaks - eksperci przyjrzeli się więc sprawozdaniom finansowym spółki Twinkle Candle, produkującej m.in. świece sojowe oraz kosmetyki, w której influencerka ma 100 proc. udziałów.

W 2023 r. podmiot wypracował 2,34 miliona złotych zysku brutto i uiścił 217 tysięcy złotych daniny, a rok później przy niespełna 2,2 miliona zysku odprowadził 572 tysiące. Szok nadszedł wraz z danymi za 2025 r., kiedy zysk wzrósł do niemal 2,85 miliona złotych, a podatek stopniał do zaledwie 26 tysięcy złotych. Ekspert podatkowy Piotr Juszczyk w komentarzu dla money.pl wyjaśnił, że tak drastyczny spadek wynika najpewniej z przejścia na estoński CIT, który odracza moment zapłaty podatku dochodowego aż do chwili wypłaty zysku w formie dywidendy.


WIDEO
Milionerka Andziaks prawi o konsumpcjonizmie i z dumą wyznaje: "Niektórzy są uzależnieni od narkotyków, alkoholu, JA LUBIĘ ROBIĆ ZAKUPY" (WIDEO)

Politycy o aferze podatkowej Andziaks

Rewelacje o mikroskopijnym podatku wywołały natychmiastową reakcję na scenie politycznej. Dyskusję rozpętał wpis Adama Traczyka z think tanku Global.Lab.

Zakazać patocelebrytów i zlikwidować całą tę kastę uprzywilejowanych podatkowo bogoli. Uczciwie pracujący w Polsce człowiek nie może być frajerem

- napisał na X. 

Do dyskusji błyskawicznie włączyła się była ministra funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która również nie kryła oburzenia.

Nóż się otwiera. I to jest właśnie zadanie dla klasy politycznej. Urąbanie wreszcie przywilejów podatkowych dla" lepszego sortu Polaków " i przywrócenie podstawowego poczucia godności i sprawiedliwości uczciwie pracującym

- napisała. 

Nieco chłodniejszym okiem na strukturę rozliczeń spojrzała natomiast Anna Maria Żukowska z Lewicy, tonując nastroje i przypominając o różnicach między dochodami osobistymi a firmowymi.

To porównanie PIT do CIT. Jeżeli Andziaks wypłaciłaby sobie cały zysk spółki jako dywidendę, to zapłaciłaby 19 proc. podatku od zysków kapitałowych. Więc zasadne by tu było raczej porównanie do osoby fizycznej będącej na etacie i wpadającej w 32 proc. podatku

- stwierdziła. 

Stanowisko zajął też Adrian Zadberg z partii Razem, któremu Andziaks swoją wypowiedzią tak naprawdę zrobiła bardzo dużą przysługę - kwestia opodatkowania najbogatszych jeszcze nigdy dotąd nie była chyba tak głośna i tak polaryzująca.

Jedna sprawa to jest chciwość, że ktoś kupuje sobie dynie za 10 koła do wystroju wnętrz, a potem nie chce się dorzucić, żeby pomóc słabszym, no ale po co tak bezczelnie kłamać? Przecież firma pani Angeliki dostaje pomoc publiczną i to całkiem sporą pomoc publiczną. No i na tę pomoc zrzucają się podatnicy, którzy w przeciwieństwie do niej płacą normalnie podatki. No bo w Polsce podatki normalnie płacą pracownicy, a poza tym mamy święte krowy na ryczałcie, święte krowy na działalności, święte krowy, które są zarejestrowane w krusie i udają biednych rolników, chociaż jeżdżą samochodem za pół bańki. Mamy chory, patologiczny system podatkowy, który uprzywilejowuje milionerów i powinniśmy go w końcu zmienić. I naprawdę nie ma powodów, żeby miliony pracowników, miliony ciężko pracujących ludzi dorzucały się do pani Andziaks i jej milionowych zysków

- powiedział wkurzony Zandberg. 

Tutaj uściślimy, że pomoc publiczna, którą otrzymała Andziaks, oczywiście nie odnosi się do możliwości jeżdżenia po drogach czy np. wezwania policji w przypadku obrzucenia posesji sztucznymi fekaliami przez ekoaktywistów. Z czego notabene również korzysta. Zandberg pije tutaj do wpisu z publicznego rejestru, z którego wynika, że w latach 2023-2026 firma influencerki skorzystała z pomocy publicznej o łącznej wartości 399 300 złotych w postaci gwarancji Banku Gospodarstwa Krajowego.

Kłamstwo ma krótkie nogi?

Karolina Korwin Piotrowska powiedziała, że Andziaks należy "zakazać jakichkolwiek wypowiedzi publicznych". Wręcz przeciwnie: niech mówi, im więcej, tym lepiej. Być może wówczas ludzie trochę oprzytomnieją, a z medialnego szumu wyniknie jakaś zmiana.

Afera podatkowa Andziaks
Afera podatkowa Andziaks © X
Afera podatkowa Andziaks
Afera podatkowa Andziaks © X
Afera podatkowa Andziaks
Afera podatkowa Andziaks © X
Andziaks
Andziaks © YouTube
Andziaks
Andziaks © YouTube
Andziaks
Andziaks © YouTube
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą