Skruszona Andziaks PRZEPRASZA za swoje wywody o podatkach. "To była GŁUPOTA(...) Być może wynikało to z mojej niewiedzy"

Ostatnie wynurzenia Andziaks na temat podatków wywołały w sieci prawdziwe trzęsienie ziemi. Po fali bezlitosnej krytyki i kpin internautów z jej "mądrości" o tym, że bogatych daniny bolą bardziej, naczelna milionerka polskiego YouTube'a postanowiła posypać głowę popiołem. Angelika nagrała specjalne oświadczenie - przed obiektywem zasiadła w domowej piżamie, bez grama makijażu i z wyraźnym przygnębieniem na twarzy, przyznając wprost, że palnęła bzdurę z czystej niewiedzy.

Andziaks wydaje oświadczenieAndziaks wydaje oświadczenie
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Zulaz

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Przypomnijmy, skąd w ogóle wzięła się cała afera. Wszystko zaczęło się od serii pytań i odpowiedzi, w której influencerka postanowiła podzielić się ze swoimi widzami autorską ekonomią. Andziaks ubolewała nad potężnymi kwotami odprowadzanymi do państwowej kasy, żaląc się z poczuciem rażącej niesprawiedliwości, że przecież nie korzysta z publicznych usług w stopniu, który usprawiedliwiałby jej wkład w budżet państwa.


WIDEO
Milionerka Andziaks prawi o konsumpcjonizmie i z dumą wyznaje: "Niektórzy są uzależnieni od narkotyków, alkoholu, JA LUBIĘ ROBIĆ ZAKUPY" (WIDEO)

Oliwy do ognia dolała kuriozalna teza, jakoby zamożnych ludzi oddawanie części dochodu bolało znacznie bardziej niż tych, którzy zarabiają skromniejsze kwoty. W internecie natychmiast zawrzało, a na gwiazdę spadła potężna fala oburzenia.

Skruszona Andziaks kaja się w piżamie: "Nie powinnam była tego mówić"

Reakcja odbiorców okazała się dla Andziaks na tyle dotkliwa, że nie mogła dłużej udawać, iż nic się nie stało. W opublikowanym na YouTube materiale zaprezentowała się w zgoła innym, dalekim od instagramowego blichtru wydaniu - w domowych ciuchach, saute i ze strapioną miną zaczęła gęsto się tłumaczyć. Zapewniła, że rozumie powszechne oburzenie i negatywne komentarze, które zalały jej profile.

To była głupota. Powiedziałam nieprawdę i nie powinnam była tego mówić, więc rozumiem Wasze oburzenie i negatywne komentarze na moje słowa. Szczególnie chciałabym przeprosić za wypowiedź dotyczącą osób, które zarabiają mniej. Nie uważam tak, jak mogłoby to wybrzmieć z tego nagrania. Naprawdę tak nie uważam - tłumaczyła.

W dalszej części influencerka wyznała, że palnęła bzdurę, bo często odpowiada bez dłuższego namysłu i mówi to, "co jej ślina na język przyniesie".

Wybrzmiało to źle. Być może wynikało to z mojej niewiedzy, na co konkretnie przeznaczone są podatki, albo z niefortunnego przykładu dotyczącego składki zdrowotnej- mówiła.

Andziaks wyjaśnia jak działają jej biznesy

Andziaks zapewniła swoich widzów, że jej firmy rozliczały się i zamierzają nadal rozliczać w Polsce. Z perspektywy czasu zrozumiała jednak, że jej internetowa pogadanka mogła wyrządzić sporo szkód, zwłaszcza wśród młodszych obserwatorów.

Wiem, że moja wypowiedź w tym temacie była nieprawdziwa, krzywdząca, może też wprowadzająca w błąd młode osoby. (...) Rozumiem swój błąd, za to chciałam też przeprosić, bo czasami trzeba po prostu wiedzieć, w jakich tematach się odzywać i w szczególności odzywać się w takich, kiedy po prostu ma się wiedzę i pojęcie -podsumowała z wyraźnym żalem.

Wypowiedź gwiazdy sprowokowała internautów i doradców podatkowych do prześwietlenia jej finansów - w sieci natychmiast zaczęła krążyć informacja, jakoby zapłaciła zaledwie 26 tysięcy złotych daniny. Andziaks wyjaśniła, że kwota z jednej spółki absolutnie nie oddaje całości jej rozliczeń.

Jak zdradziła, prowadzi kilka biznesów, a jedna z jej firm korzysta z estońskiego CIT-u zaproponowanego przez doradcę, gdzie podatek jest odroczony do momentu wypłaty dywidendy (obłożonej 25-procentową stawką), bo zyski woli inwestować w rozwój. Dodała, że spore sumy co miesiąc odprowadza z jednoosobowej działalności gospodarczej.

Właśnie mówiąc w Q&A o tych podatkach, miałam na myśli moją działalność gospodarczą jednoosobową, nie moje spółki. Nie chcę tutaj absolutnie podawać kwot ani publicznie rozliczać się ze swoich zarobków. Nie o to w tym filmie chodzi. Kwota dotycząca jednej spółki nie oznacza sumy wszystkich podatków, jakie płacę. Wszystkie moje działalności są prowadzone legalnie i są rozliczane zgodnie z obowiązującymi przepisami, - zaznaczyła.

Na koniec skruszona influencerka postanowiła rozprawić się z powielanymi w sieci zarzutami, jakoby miała wyciągać ręce po państwowe zapomogi czy dotacje. Zapewniła, że cała afera wokół rzekomej "pomocy publicznej" wynika z niezrozumienia instrumentów finansowych, po które sięgnęła przy rozwijaniu biznesu.

W internecie pojawiły się również informacje o tym, że otrzymałam pomoc finansową od państwa. My żadnych pieniędzy od państwa nie wzięliśmy. Jest to gwarancja bankowa, której udziela bank BGK w momencie zaciągnięcia kredytu. I właśnie z tego kredytu skorzystałyśmy, natomiast żadnych pieniędzy od państwa nie brałyśmy – skwitowała stanowczo.

Wybaczcie jej?

Andziaks
Andziaks © YouTube
Andziaks
Andziaks © YouTube
Andziaks i Luka
Andziaks i Luka © KAPiF
Andziaks
Andziaks © KAPiF
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą