Anita Szydłowska wspomina Adriana w Dniu Wszystkich Świętych. Opublikowała bolesny wpis: "Zostaje cisza i nieznośna pustka" (ZDJĘCIA)
Dla Anity ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" to pierwsze Wszystkich Świętych bez ukochanego męża. Dwa miesiące po śmierci Adriana zamieściła w sieci chwytający za serce wpis. Otwarcie opisała ból, żałobę i pustkę po stracie.
Anita Szydłowska wspomina Adriana i publikuje bolesny wpis: "Na początku jest głośno i tłumnie, a później zostaje cisza" (ZDJĘCIA)
To bez wątpienia najtrudniejszy 1 listopada w życiu Anity Szydłowskiej ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia". Choć od śmierci jej ukochanego męża minęło zaledwie kilka miesięcy, pustka po jego odejściu wciąż jest nie do opisania. W Dniu Wszystkich Świętych poruszona tancerka opublikowała w sieci rozdzierający serce wpis i prywatne kadry z ukochanym Adrianem Szymaniakiem.
Na początku jest głośno i tłumnie. Bicie dzwonów, rozdzwaniający się telefon. A później zostaje cisza. Nieproszona, zostawiająca nieznośną pustkę, której nic nie jest w stanie wypełnić. Powoli zaczyna docierać do głowy, że już nie założysz ulubionej koszulki, która wciąż jeszcze pachnie Twoimi perfumami. Choć czasem twarz próbuje się uśmiechnąć, zamiast tego pojawia się grymas, którego smutne oczy nie potrafią oszukać – napisała.
W dalszej części refleksji celebrytka pochyliła się nad samą symboliką 1 listopada. Anita zauważyła, że każdy płomień znicza zapalony tego dnia to nie tylko ogień, lecz przede wszystkim zapisana w nim czyjaś indywidualna historia, miłość oraz bolesna tęsknota za kimś, kto na zawsze pozostanie częścią życia pozostających na ziemi. Zwróciła się również do internautów z prośbą, aby zapamiętali Adriana w jego najlepszych, pełnych energii chwilach.
Adrian bardzo kochał życie i tak bardzo chciał żyć. Wiem, że chciał dla nas wszystkiego, co najlepsze, i nie chciałby oglądać naszych łez. Więc wspomnijmy go takim, jakim był – wesołym, otwartym, ciepłym człowiekiem z wielkim sercem. Czuję, że jesteś przy nas. Tęsknimy – zakończyła.
ZOBACZ TAKŻE: Zbiórka na leczenie Adriana Szymaniaka przekroczyła 2,5 miliona złotych. Rodzina mówi, co stanie się z pieniędzmi