Według gazety, nie umiała się ona zachować również podczas koncertu - tuż przed nim chciała wrócić do hotelu, ponieważ ochrona poprosiła ją by poczekała na wjazd na teren Opery Leśnej. Powodem byli fani zespołu Kombii, który występował przed Virgin. Zebrali się oni tak licznie, że samochód zespołu miał trudności z przedostaniem się pod scenę. Doda zarządziła więc, że samochód ma przejechać przez tłum - podobno podczas tego manewru staranowano jednego z ochroniarzy, który próbował zatrzymać gwiazdę. Doda nie przeprosiła go, a nawet zagroziła, że w ogóle nie wystąpi, jeżeli natychmiast nie zostanie wpuszczona. Koncert zespołu opóźnił się w efekcie tych wszystkich problemów o prawie pół godziny.