Krwawa bójka w posiadłości Angeliny! SZOK!
"Krew ze mnie sikała! Krzyczałem, że jestem nosicielem HIV, żeby przestali mnie już bić!" Szokująca relacja fotografa...
Francuska policja poinformowała, że przebranym fotoreporterom udało się dostać na terytorium francuskiej posiadłości Angeliny Jolie i Brada Pitta. Wdali się tam w krwawą bójkę z ochraniarzami.
Paparazzi Luc Goursolas wyznał, że złamał jednemu z nich palec, a drugiego ugryzł. Ochroniarze tłukli go po głowie swoimi krótkofalówkami, zadawali mu ciosy pięściami i kopali.
Krew lała się ze mnie strumieniami. Rzuciłem się na nich i pozwoliłem, żeby moja krew na nich sikała. Krzyczałem, że jestem nosicielem HIV, żeby przestali mnie już bić – tak wygląda wersja fotografa.
Krzyczeć, że ma się HIV-a, jak cię biją? Gdzie ich tego uczą? :)
Inaczej cały incydent wyglądał ze strony ochroniarzy. Tony Webb, szef ochrony twierdzi, że Goursolas prowokował jego ludzi, ale nikt nie użył względem niego siły. Webb powiedział też, że Angelina i Brad być może będą zmuszeni do opuszczenia swojego zamku, a może nawet Francji. Twierdzą, że czują się zastraszeni.
Pobity paparazzi twierdzi, że po bójce udało mu się porozmawiać z Bradem:
Powiedział mi: "To co robisz jest złe. Mam dość tego, że zakaz wchodzenia na moją prywatną własność jest ciągle łamana. Jeśli chcesz wojny, będziesz ją miał."