Fakt donosi, że Doda śpiewa ostatnio na koncertach do mikrofonu przyczepionego do stojaka. Stojak owinięty jest różowym pluszem, co jednoznacznie się redakcji Faktu kojarzy. Faktycznie - wygląda to, jakby Doda śpiewała do dużego, różowego penisa. Jakoś nas to nie dziwi - taki element scenografii dobrze wpasowuje się w jej sceniczny (i pozasceniczny) wizerunek. Reporterzy Faktu są jednak oburzeni zachowaniem wokalistki: