W planach miała wystąpić o 13:30. Przyjechała punktualnie, lecz z nieznanych przyczyn organizatorzy postanowili, że przed nią wystąpią Trubadurzy. W efekcie Kasia weszła na scenę ponad godzinę po tym, jak była zaplanowana. Chyba poczuła się tym mocno urażona, bo na dzień dobry stwierdziła: "Słuchajcie, musimy zrobić małą próbę dźwięku, mamy tutaj trochę kiepską organizację, więc jeżeli czegoś nie będziecie słyszeć, to nie jest to moja wina, pamiętajcie." Po zaśpiewaniu trzech utworów kolejny raz pokazała, że ma gdzieś słuchaczy i organizatorów. Stwierdziła: "Słuchajcie, miałam z_agrać więcej utworów ale mam za chwile koncert w Warszawie, a tu były tak duże opóźnienia, że już jadę._"