Dowbor o macierzyństwie: "To nie bułka z masłem"
"Wierzyć mi się nie chce, że są młode mamy, które twierdzą, że się spełniają zawodowo i jeszcze sobie rewelacyjnie radzą w domu..."
Katarzyna Dowbor dość późno, bo dopiero w wieku 40-stu lat urodziła drugie dziecko, córkę Marysię. Ojcem dziewczynki jest redaktor naczelny Polityki, Jerzy Baczyński. Teraz dziennikarka twierdzi, że późne macierzyństwo ma swoje zalety. Przypomnijmy: Dowbor: "Późne macierzyństwo to najfajniejsze, co mi się przytrafiło!"
Dowbor jeszcze po narodzinach starszego syna, Macieja, nie miała dla niego zbyt wiele czasu. Była zbyt pochłonięta pracą w telewizji. Dopiero po latach udało im się odbudować relacje.
Bardzo byłam zachłyśnięta swoją pracą i nie widziałam świata poza TVP. Do tego dochodziła walka o pozycję zawodową, a wtedy Maciek był mały. Gdzieś tam w środku mam o to do siebie pretensje i żal - wspomina prezenterka w rozmowie z Faktem. Nie da się tego porównać z tym, ile mam czasu dla Marysi - tu wybieram oferty i nie chodzę na żadne imprezy, bo wolę wieczór jednak spędzić z dzieckiem w domu! Wtedy jednak rzucałam się w wir tej pasji mojej, jaką była praca. To było zawsze kosztem Maćka. Teraz widzę, jak bardzo ważne jest to, że się z tym dzieckiem siedzi w domu i to doceniam. Widzę, ile straciliśmy przed laty. Mam nadzieję, że teraz nadrabiamy.
Dowbor wyznaje, że z perspektywy własnych doświadczeń jest trochę podejrzliwa wobec innych matek-celebrytek. Zwłaszcza tych, które publicznie zapewniają, że mają czas na wszystko...
Mówienie o macierzyństwie, że to bułka z masłem to gadanie pod publiczkę. Nie da się wszystkiego zrobić idealnie. Podziwiam i wierzyć mi się nie chce, że są młode mamy - aktorki czy dziennikarki - które twierdzą, że oprócz tego, że się spełniają zawodowo, to jeszcze sobie rewelacyjnie radzą w domu - komentuje w tabloidzie. Same gotują, robią przetwory, pracują w ogródku, zaprowadzają i przyprowadzają dzieci do szkoły czy przedszkola. Przy okazji bywają na każdej imprezie celebryckiej, która tylko jest, i mają czas dla siebie, by być przy tym piekielnie sexy. To jest nierealne! Jeżeli ktoś chce być idealną supermamą, to dzieje się to kosztem pracy. A jeżeli chce się być superidealną pracownicą, to dzieje się to kosztem dzieci. Nikt mi nie wmówi, że da się to wszystko połączyć.
Jedną z takich matek-celebrytek jest synowa Kasi, Joanna Koroniewska. Może Dowbor powinna ją o to zapytać?