Po hucznych zaręczynach i zapowiadanych planach ślubnych Dody i Emila Haidara okazało się, że był to tylko element promocji polskiej edycji Salonu sukien ślubnych. Udało się - o programie rzeczywiście zrobiło się głośno, a w międzyczasie, jak donoszą znajomi pary, ich związek stanął pod znakiem zapytania.
Tak mocno się kochali, tak też gorąco kłócili - przypomina w Fakcie znajoma narzeczonych. Po jednej z takich kłótni każde poszło w swoją stronę i od tamtej pory praktycznie ze sobą nie rozmawiają.
Od tego czasu apartament, który razem wynajmowali, stoi pusty.
Nikt ze znajomych do końca nie wie, co ich poróżniło - ujawnia informator tabloidu. To ich pierwszy tak poważny kryzys.
O powadze sytuacji świadczy to, że z ręki Dody znikł pierścionek zaręczynowy, z którego była taka dumna, bo kosztował ponoć aż ćwierć miliona złotych. Gdy w piątek odbierała medal za zasługi dla Ciechanowa, towarzyszyli jej tylko rodzice. Zapytana przez Fakt, czy Emil chociaż jej pogratulował, odpowiedziała: Jeszcze się nie zdzwoniliśmy w tej sprawie.