Daniel Martyniuk PSIOCZY NA SĄD, bo odebrano mu prawo jazdy na dziewięć lat. "Sędzia WYŚMIAŁA MNIE całkowicie"

Venus
Daniel Martyniuk żali się, że odebrano mu prawo jazdy na dziewięć latDaniel Martyniuk żali się, że odebrano mu prawo jazdy na dziewięć lat
Źródło zdjęć: © YouTube

Daniel Martyniuk nie ukrywa swojego rozgoryczenia decyzją wymiaru sprawiedliwości. Syn króla disco polo wyznał w najnowszym wywiadzie z Mateuszem Hładkim, że utrata uprawnień do kierowania pojazdami na niemal dekadę to dla niego cios i stanowczo zbyt surowa kara.

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Daniel Martyniuk od lat dostarcza mediom materiału do kolejnych publikacji. Krnąbrny syn Zenona Martyniuka ma na swoim koncie liczne afery, zatargi z prawem i głośne konflikty, które regularnie trafiały na pierwsze strony portali show-biznesowych.

Ostatnio Daniel przyjął zaproszenie do podcastu "Zbliżenie", prowadzonego przez Mateusza Hładkiego. W trakcie szczerej rozmowy otworzył się na temat swojej wielkiej pasji, jaką jest prowadzenie samochodu, i wyżalił się na dotkliwe konsekwencje swoich dawnych wybryków za kółkiem. Sąd nałożył na niego wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów, z czym 35-latek do dziś nie potrafi się pogodzić.

Kocham jeździć samochodem. Zostało mi odebrane prawo jazdy na trzy lata. Następnie, nie wiem dlaczego, zostało to przedłużone na kolejne sześć lat. Według mnie to jest zbyt surowa kara. Dziewięć lat odbierać dla młodego chłopaka prawo jazdy... – ubolewał przed mikrofonem.


WIDEO
TYLKO NA PUDELKU: Poważna kontuzja Roberta Karasia w "Nasi w Mundurach". "Czułem, jak chrupie. Wiedziałem, że coś się przestawiło" (WIDEO)

Daniel Martyniuk ubolewa, że odebrano mu prawo jazdy na prawie dekadę

Gospodarz programu postanowił dopytać, za co dokładnie nałożono na niego tak rygorystyczny zakaz. Martyniuk przedstawił wówczas własną wizję wydarzeń, bagatelizując swoje przewinienia i sugerując, że padł ofiarą surowego systemu oraz niezrozumienia ze strony orzekającej w jego sprawie sędzi.

Pierwszy raz kierowałem pod delikatnym wpływem alkoholu 0,05–0,06 promila, coś takiego (…). Drugim razem wracałem z Konina, byłem trzeźwiutki, nie popełniłem żadnego wykroczenia. Zostałem zdjęty, czekali jakby na mnie. Wyrok sześć lat, z najwyższej półki, to jest w ogóle nie do pomyślenia. Powiedziałem sędzi, że to kocham i żeby wydała sprawiedliwy wyrok i nie niszczyła mnie na starcie. Ona wręcz odwrotnie to zrozumiała, wyśmiała mnie całkowicie i odebrała to jako atak – relacjonował z wyraźnym oburzeniem.

Cóż, w świetle przepisów o ruchu drogowym nie istnieje coś takiego jak "jazda pod delikatnym wpływem".

Daniel Martyniuk
Daniel Martyniuk © YouTube
Daniel Martyniuk
Daniel Martyniuk © YouTube
Daniel Martyniuk
Daniel Martyniuk © KAPIF
Daniel Martyniuk
Daniel Martyniuk © KAPiF
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą