O tym, że dzieci rosną zbyt szybko, przekonała się właśnie Joanna Racewicz. Dziennikarka, która przez lata samodzielnie wychowywała syna Igora po tragicznej śmierci męża Pawła Janeczka, stanęła przed jednym z największych wyzwań w życiu każdego rodzica. Jej 18-letnia pociecha ma za sobą maturę i wkroczyła w pełnoletność - a to oznacza wyprowadzkę z domu.
Syn Joanny Racewicz wyprowadza się z domu
Mama Igora podzieliła się z fanami na Instagramie wyjątkowo poruszającym nagraniem ze swojego auta. Joanna bez owijania w bawełnę opowiedziała o tym, co aktualnie dzieje się w jej czterech ścianach. Pakowanie dobiegło końca, a przed nimi ostatnia wspólna droga.
Nie sądziłam, że to jest takie trudne. Cały dom w walizkach, paczkach. To się naprawdę dzieje. Jutro ruszamy. Jutro zawożę mojego syna, a on zaczyna nowy etap życia - z daleka od domu, z daleka od rodzinnego gniazda. To gniazdo będzie puste - wyznała poruszona Racewicz.
WIDEOJoanna Racewicz nie wróci do pracy w telewizji? Ujawnia, co planuje teraz
Racewicz nie ukrywa, że w jej głowie kłębi się cała gama sprzecznych emocji. Z jednej strony czuje dumę z tego, jak wychowała syna, a z drugiej - ogromny lęk przed tym, jak będzie wyglądać jej codzienność bez dorosłego już Igora.
Z jednej strony radość i ekscytacja, że cały 18-letni proces się zamyka, że daliśmy radę. Z drugiej strony kompletnie nie wiem, co dalej. Nie wiem, co dalej bez niego. Nie mam pojęcia, kiedy to zleciało, kiedy ten mały skrzat, którego nosiłam w chuście, wyrósł na dorosłego mężczyznę, który powiedział: jestem gotowy, mamo. Znowu duma pomieszana z poczuciem bezsilności, bo już go nie ochronię, bo nie będę jak matka kwoka albo orlica, która zasłania skrzydłami. Piękny moment i trudny - skwitowała.