Dramat Mamy Ginekolog: od dwóch tygodni nie ma czasu opłacić MANDATU. "Nie wiem, w co ręce włożyć"
Mimo wielu skandali na koncie Mama Ginekolog wciąż cieszy się sporą popularnością, co przekłada się na niemałe zarobki. Do tego stopnia, że influencerka kompletnie nie ma czasu dla siebie, na co pożaliła się przed obserwującymi za pośrednictwem Instagrama.
Wielu osobom trudno pojąć, na czym polega osobliwy fenomen Mamy Ginekolog. Nie zmienia to jednak faktu, że ze swoim prawie milionem obserwujących 42-latka uchodzi dziś za jedną z popularniejszych influencerek w polskim internecie. Zamożna lekarka regularnie rozkręca kolejne dramy (jedne z premedytacją, inne nieświadomie), które stają się później obiektem zażartych dyskusji na internetowych forach.
Regularne afery odciskają coraz większe piętno na jej i tak już nadszarpniętym wizerunku. Celebrytka sama przyznała ostatnio, że praca w mediach społecznościowych mocno odbiła się na jej życiu osobistym. W obliczu niekończącej się serii afer od skandalistki odwrócili się niemal wszyscy znajomi, na których zresztą znowu ostatnio publicznie psioczyła.
Jacek Jelonek będzie walczył o uznanie małżeństwa z partnerem w Polsce
Mama Ginekolog utyskuje na brak czasu
Kolejny dzień to dla Nicole Sochacki-Wójcickiej kolejna okazja, żeby trochę pozrzędzić na swój los. W poniedziałkowe popołudnie influencerka chwyciła za telefon i nagrała serię relacji, w których użalała się nad tym, że przez natłok sukcesów nie ma czasu dla siebie. Doszło do tego, że wlepiono jej mandat, którego celebrytka nie jest w stanie opłacić właśnie ze względu na deficyt wolnego. O dziwo już czas na nagranie InstaStories udało jej się wygospodarować...
No więc pożalę się Wam, że tak naprawdę nie powinnam na nic narzekać - zaczęła. Jestem w super miejscu w życiu, mam bardzo dużo sukcesów teraz, ale jest to dla mnie tak strasznie... jakby tak dużo mam na głowie, że ja po prostu nie wiem, w co ręce włożyć. Do tego stopnia, że dostałam mandat 100 złotych z fotoradaru.
To nie jest jakiś dramat, chyba 3 punkty czy coś. I słuchajcie, ja od dwóch tygodni nie mam czasu usiąść i opłacić tego mandatu - ciągnęła. I ja naprawdę nie miałam tyle rzeczy na głowie, których w ogóle tu nie widzicie, bo ja po prostu jakoś tak troszeczkę... może nie tyle, że odeszłam od Instagrama, bo to nie o to chodzi, ale mam tyle rzeczy pozainstagramowych na głowie i tego jakby nie relacjonuję, że ja już po prostu nie wiem, w co ręce włożyć.
Kontynuując swój wywód, Nicole chwaliła się, że "większość z tych rzeczy to są super pozytywne rzeczy" i że "naprawdę jest z nich dumna", ale "po prostu jest wykończona". Dlatego najchętniej by się "po prostu położyła", bo spała po dyżurze "jakieś dwie godziny".
A najchętniej bym chciała, żeby wszystkie rachunki, mandaty, wszystko płaciło się samo - rozmarzyła się Sochacki-Wójcicka. Jezu, ile ja mam zadań, które muszę zrobić też tutaj na Instagramie, których ja po prostu nie nadążam, pokazywania Wam różnych rzeczy albo jakichś zakontraktowanych rzeczy. Ale... dobra, przepraszam, że się tak tutaj wyrzyguję, bo naprawdę nie mam na co narzekać, tak naprawdę nie mam na co narzekać.
Współczujecie jej?