Kanał cienko przędzie, więc Monika Richardson gorliwie apeluje o trochę mamony: "Czekam na NIEWIELKIE WSPARCIE". Dorzucicie się?
Monika Richardson to kolejna z gwiazd telewizji, która przeniosła działalność do Internetu. Łatwo nie jest, więc teraz zaapelowała o wsparcie - również to finansowe. Na razie udało jej się uciułać 120 złotych, ale wszystko jeszcze przed nią.
Był taki czas, gdy Monika Richardson była jedną z najjaśniejszych gwiazd TVP. Brylowała w telewizji, bywała na eventach, a o jej miłosnych perypetiach rozpisywały się media w całym kraju. Dziś stawia na nieco bardziej stonowany wizerunek, jednak jej zadziorny charakter też daje czasem o sobie znać.
Monika Richardson apeluje o "niewielkie wsparcie"
Od jakiegoś czasu Richardson mocniej zaangażowała się w działalność na YouTubie. Trudno się zresztą temu dziwić, bo wielu telewizyjnych wyjadaczy w pewnym momencie podjęło podobną decyzję. O ile projekt "The Richardson Talk" osiągnął 8,5 tysiąca subskrypcji i zaowocował 420 filmami, które nadal można obejrzeć w serwisie, to obecnie realizuje się na nowym kanale - "Monika Richardson zaprasza".
Mocne słowa Richardson. "Śniadaniówka TVP leży"
I faktycznie, jak w nazwie, zapraszać musi, bo na razie dość cienko przędzie. Do tej pory Monika zgromadziła tysiąc subskrypcji, a niektóre wywiady obejrzało zaledwie kilkaset osób. Nie pozostało więc nic innego, jak poprosić najbardziej zagorzałych zwolenników o wsparcie - również to finansowe. Richardson założyła więc konto w serwisie Patronite i w filmiku-zaproszeniu do wspierania jej działań zwróciła się do widzów tak:
Czekam na twoje komentarze, czekam na sugestie pytań, ale czekam też na niewielkie wsparcie, które pomoże mi rozwijać ten kanał i docierać do większej liczby ludzi. Bardzo się cieszę, że jesteś ze mną i dziękuję, że jesteś patronem/patronką kanału "Monika Richardson zaprasza".
W opisie Monika opisuje siebie jako dziennikarkę z 25-letnim stażem, z licznymi sukcesami zawodowymi i dużym doświadczeniem na koncie, czego oczywiście nikt jej nie odmawia. Ciężko jednak orzec, czy przekonało to potencjalnych wspierających, bo do momentu publikacji artykułu zgłosiły się dwie osoby z łączną kwotą 120 złotych.
Pozostaje wierzyć, że najlepsze jeszcze przed nią. Rzucicie jej "dyszkę" na zachętę?