Choroba Mette-Marit poruszyła tysiące ludzi. Norwegowie tłumnie zgłaszają się jako dawcy narządów: "Efekt jak u Angeliny Jolie"
Norweska księżna Mette-Marit została wpisana na listę oczekujących na przeszczep płuca. Po komunikacie tamtejszego dworu doszło do "efektu Angeliny Jolie" i tylko jednego dnia zarejestrowało się ponad 2 tysiące nowych dawców.
Norweska księżna Mette-Marit ma za sobą wyjątkowo trudny czas. Najpierw jej nazwisko przewinęło się w aktach sprawy Jeffreya Epsteina, za co spadła na nią sroga krytyka, a potem mierzyła się z medialnym zainteresowaniem wokół procesu jej syna. Na tym jednak nie koniec, bo dotknęła ją też poważna choroba i rokowania nie są najlepsze.
Mette-Marit jak Angelina Jolie. Lawina nowych wniosków
Kilka dni temu norweski dwór potwierdził, że Mette-Marit jest na liście osób oczekujących na przeszczep. Przypomnijmy, że księżna potrzebuje nowego organu z powodu zwłóknienia płuc, a jej mąż mówi wprost, że sytuacja jest bardzo trudna. Media donosiły nawet, że syn Mette-Marit domaga się zwolnienia z aresztu, aby móc zobaczyć się z chorą matką - być może po raz ostatni.
Zobacz też: Syn księżnej Mette-Marit błaga o ZWOLNIENIE z aresztu. Chce PO RAZ OSTATNI zobaczyć ciężko chorą matkę
Manuela Michalak o chorobie i macierzyństwie. To dlatego nie zdecydowała się na dziecko
Choć choroba księżnej to olbrzymia tragedia dla jej bliskich, to jest w tej historii również nutka optymizmu. Jak donosi "Aftenposten", historia Mette-Marit skłoniła Norwegów do masowego zgłoszenia się jako dawcy narządów. Tamtejsza Fundacja Dawstwa Narządów odnotowała aż 31-krotność (!) średniego dziennego wyniku z maja, co jest oczywiście ogromnym sukcesem. W dniu, gdy norweski dwór poinformował o chorobie księżnej, jako dawcy zarejestrowało się aż 2 178 osób.
Znaczny wzrost odnotowała również dedykowana temu aplikacja: skorzystało z niej 3 568 osób, a 665 po raz pierwszy wypełniło kartę dawcy organów. To 26 razy więcej niż zwykle w podobnym okresie
Może się to oczywiście pozytywnie przełożyć na sytuację osób, które obecnie oczekują na przeszczep, bo dla wielu z nich może to być jedyna szansa na wyzdrowienie. Sprawa budzi medialne zainteresowanie, a Mette-Marit doczekała się nawet porównań do Angeliny Jolie.
Historia aktorki miała bowiem podobne przełożenie, ale na kwestię badań profilaktycznych w kierunku raka piersi i jajnika. Chodzi o pamiętny tekst na łamach "New York Times", w którym Jolie ujawniła, że jest nosicielką mutacji genu BRCA1, który znacznie podnosi ryzyko wystąpienia owych chorób.
Przypomnijmy, że mąż Mette-Marit niedawno wspominał o jej pogarszającym się stanie zdrowia, a księżna pokazała się publicznie z aparatem tlenowym.