Maria Prażuch-Prokop już niebawem zadebiutuje w nowej roli. Instruktorka jogi i medytacji została prowadzącą programu Polsatu "Wielka miłość w małym mieście", a przy okazji promocji produkcji pojawiła się w "Halo tu Polsat". Fragmenty jej wizyty trafiły do mediów społecznościowych śniadaniówki, gdzie nie wszystkim spodobał się sposób, w jaki mówiła. Pod nagraniami pojawiły się komentarze krytykujące jej dykcję.
Maria Prażuch-Prokop odpowiada na krytykę
Jedna z internautek wprost stwierdziła, że przy takiej dykcji trudno wyobrazić sobie Marię w roli prowadzącej. Prażuch-Prokop nie zamierzała jednak pozostawić tych słów bez odpowiedzi. Zamiast wdawać się w internetową dyskusję, postanowiła podejść do sprawy z dystansem i przygotowała dla krytyków specjalne nagranie.
WIDEOTak wygląda warszawski apartament Marcina Prokopa, w którym mieszkał z żoną
W opublikowanym filmiku była żona Marcina Prokopa zaczęła czytać na głos wiersz Jana Brzechwy "Trucizna imion". Już na początku zwróciła się z przymrużeniem oka do osób, które wcześniej komentowały jej sposób mówienia.
Dla wszystkich moich kochanych strażników języka polskiego oraz policji gramatycznej języka polskiego na Instagramie mam dobrą wiadomość. Ćwiczę dykcję. Are you ready? Jedziemy! Zbudź się, Sybillo, zjaw się, Werillo, stań się przestrzenna, imion idyllo, liro stustrunna, harfo studzwonna — rozpoczęła.
ZOBACZ TAKŻE: Była żona Marcina Prokopa wygłasza... "manifest o cyckach". "Nic mnie nie wkurza jak PRZEMOC WOBEC DUŻYCH PIERSI"
W trakcie recytowania nie zabrakło również humorystycznego momentu. Maria zatrzymała się przy jednym ze słów, zastanawiając się nad jego wymową.
Gędźbo? Co to jest gędźbo? Nieważne. Rzewna Joanno, śpiewna nowenno, rozchyl swych ramion płomienne lenno, Korynno zmienna, Anno bezbronna (...). Starczy? Pozdrawiam — skwitowała.
Doceniacie dystans Marysi?